Robert Maaskant i Stan Valckx spotkali się z dziennikarzami

Trener Wisły Kraków Robert Maaskant na przedświątecznym spotkaniu z dziennikarzami powiedział, że zrobi wszystko, by jego zespół wyprzedził prowadzącą w tabeli Jagiellonię Białystok. - Wysłałem nawet do trenera Jagiellonii, Michała Probierza sms-a: "Cześć Michał, uważaj bo na wiosnę was dogonimy!" - powiedział.

Ciężka praca, przemyślane transfery i mistrzostwo Polski - te trzy tematy zdominowały przedświąteczne spotkanie w biurze prasowym Wisły Kraków. W niedzielne popołudnie z dziennikarzami rozmawiali trener "Białej Gwiazdy" Robert Maaskant, dyrektor sportowy Stan Valckx i prezes klubu, Bogdan Basałaj.

Reklama

- Ostatnie cztery miesiące były pełne pracy - rozpoczął podsumowanie rundy Maaskant. - Przyszedłem do Krakowa, bo namówił mnie na to Stan. Powiedział po prostu: "Robert, mam dla ciebie zadanie: zdobądź mistrzostwo Polski z wielkim klubem". Początek nie był jednak taki, jak się spodziewałem. Mieliśmy problemy ze zgraniem i straciliśmy kilka punktów - mówił.

W klubie było mnóstwo zmian personalnych i to musiało mieć jakiś wpływ na wyniki - ocenił Holenderski szkoleniowiec. - Podczas rundy jesiennej mieliśmy wiele trudnych momentów, ale na szczęście wszyscy pokazali charakter i udało się zakończyć pierwszą część rozgrywek na drugim miejscu.

Maaskant ostrzega Probierza... sms-em

Robert Maaskant przyznał, że w początkowym okresie jego pracy nie wszyscy zawodnicy byli przekonani do jego metod. - Niewielu wierzyło, że po słabym początku rozgrywek na mecie rundy jesiennej będziemy tak blisko lidera. Po serii wygranych meczów zawodnicy zrozumieli jednak, że jeśli będą stosować się do nowych zasad, to możemy wrócić na szczyt i wyprzedzić Jagiellonię. Zrobimy wszystko, by tak się stało. Wysłałem dziś nawet do trenera Jagiellonii, Michała Probierza sms-a: "Cześc Michał, uważaj bo na wiosnę was dogonimy!". Michał będzie miał teraz niespokojne święta - żartował Maaskant.

Chociaż Wisła rzutem na taśmę wywalczyła sobie miejsce na podium, eksperci zarzucali drużynie spod Wawelu słaby styl gry. - Nie zawsze wygrywaliśmy po porywającej grze, ale najważniejszy jest wynik końcowy. Wiem, że kibice wymagają od nas, byśmy grali jak Barcelona, ale to nie takie łatwe. Oni mają kilku naprawdę niezłych piłkarzy! - mówił ze śmiechem trener Wisły. - Barcelona jest na szczycie, ale my też pracujemy ciężko i wspinamy się coraz wyżej i wyżej w górę - tłumaczył obrazowo Maaskant.

Kilku piłkarzy Wisły ma szansę znaleźc się w kadrze Franciszka Smudy na Euro 2012. Szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" jest przekonany, że jego podopieczni już teraz muszą zabrać się do pracy, jeśli chcą zdobyć uznanie "Franza". - Moi piłkarze zrozumieli, że mistrzostwa Europy to dla nich życiowe wyzwanie. Codziennie powtarzam im, by już teraz pracowali nad swoją formą na Euro, bo jeśli zabiorą się za to za rok albo na dwa miesiące przed startem mistrzostw to będzie za późno. Nie mogą stracić takiej szansy, bo za kilka lat, gdy spojrzą wstecz na swoją karierę, nikt nie zabierze im tego, że grali w reprezentacji swojego kraju na takim turnieju - mówił Maaskant.

Potrzeba jeszcze trzech zawodników

Słowa szkoleniowca poparł dyrektor sportowy Wisły, Stan Valckx. - Euro to wielka szansa dla polskiej piłki. W ostatnich latach wykonaliście ogromny skok naprzód i już widać pierwsze efekty - mówił. - Piłkarze z Holandii, czy Niemiec przechodzą do klubów Ekstraklasy, bo przekonali się, że polskie zespoły mogą byc konkurencyjne dla drużyn z europejskiej średniej półki.

Valckx nie chciał ujawnić, czy w zimowym oknie transferowym sprowadzi do Wisły piłkarzy z doświadczeniem z Eredivisie. - Jeśli już zdecydujemy się w styczniu na transfery, to chcemy mieć piłkarzy lepszych, niż ci, którzy są już w klubie. Potrzebujemy tylko dwóch-trzech zawodników, którzy wzmocniliby zespół, więc na pewno nie będzie kolejnej kadrowej rewolucji - stwierdził.

Odpowiadający w Wiśle za wzmocnienia Holender dodał, że klub ciągle prowadzi negocjacje dotyczące przedłużenia umowy z bramkarzem Mariuszem Pawełkiem. - Rozmawiamy z Mariuszem już od dwóch-trzech tygodni. To nic niezwykłego, że nasze rozmowy się przedłużają, bo obie strony chcą, by umowa została podpisana na jak najlepszych dla nich warunkach. Chcielibyśmy jednak rozstrzygnąć sprawę nowego kontraktu Mariusza przed świętami, aby od początku przyszłego roku skoncentrować się na poszukiwaniu piłkarzy, którzy mogliby wzmocnić Wisłę - podsumował.

Najważniejszy styl i charakter

Valckx nie chciał ujawniać pozycji, na które będzie szukał nowych zawodników, chociaż przyznał, że krakowski zespół największy problem ma obecnie w linii obrony. - Cleber ma duże problemy zdrowotne i nie jesteśmy pewni, czy w tym sezonie będzie nam jeszcze w stanie pomóc. Nie mamy zbyt wielu obrońców i w styczniu postaramy się wzmocnić linię defensywną.

Pod Wawelem zarzucono na razie pomysł ściągnięcia do drużyny wysokiego napastnika. - Mamy trzech dobrych snajperów - Brożka, Żurawskiego i Riosa, a w naszym systemie gry jest miejsce dla jednego. Dlatego transfer wysokiego napastnika nie jest dla nas priorytetem - przyznał Valckx.

Na co holenderski spec od transferów będzie zwracał szczególną uwagę przy poszukiwaniach kandydatów do Wisły? - Charakter piłkarza i styl gry to kluczowe sprawy. Znalezienie "dobrego" zawodnika nie stanowi problemu - tłumaczył Valckx. - Sęk w tym, że taki piłkarz musi pasować do zespołu. "Czy ten zawodnik ma potencjał, by spełnić nasze wymagania?" - to pytanie, które zawsze zadaję sobie, zanim zdecyduję się na transfer - ujawnił.

Będzie kasa na wzmocnienia

Valckx musi liczyć się z tym, że właściciel Wisły, Bogusław Cupiał nie będzie chciał w styczniu przeznaczać wielkich środków na wzmocnienia, co może utrudnić Holendrowi pracę. Prezes "Białej Gwiazdy", Bogdan Basałaj, nie ma jednak wątpliwości, że jeśli dyrektor sportowy Wisły znajdzie piłkarza, który od razu stanie się wzmocnieniem składu, Cupiał bez problemu wyłoży nawet sporą sumę pieniędzy. - Właściciel zna się na piłce i ma zaufanie do swoich ludzi, więc jeśli Stan powie, że trafiła się jakaś transferowa okazja, to pan Cupiał na pewno chętnie ją wykorzysta - stwierdził Basałaj.

Prezes Wisły zaznaczył, że chociaż najwięcej czasu zajmuje mu doglądanie spraw pierwszego zespołu, to wraz z Valckxem czuwa także nad rozwojem drużyn młodzieżowych. - W Polsce rodzi się mnóstwo piłkarskich talentów, ale sam talent to jeszcze nie wszystko. Bez współpracy z mniejszymi klubami i Szkołami Mistrzostwa Sportowego w zakresie szkolenia takich zawodników oraz bez konsultacji z AWF-em nie opracujemy kompletnego planu treningowego dla chłopców, którzy dziś są w zespołach młodzieżowych, a za kilka lat mają stanowić o sile Wisły - tłumaczył.

Zapatrzeni na Niemców i Holendrów

W ostatnim czasie staramy się nawiązać ściślejszą współpracę z katedrą piłki nożnej krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego - dodał Basałaj. - Polska piłka nożna nie ma w ogóle uczelni, która byłaby skupiona wyłącznie na kształceniu trenerów młodzieży. Uważam, że krakowski AWF może być uczelnią, która będzie dostarczać takich ludzi. Naszym celem jest, aby szkoląc młodzież w Wiśle stosować wzorce niemieckie, czy holenderskie - zakończył prezes "Białej Gwiazdy".

Na koniec trener Robert Maaskant opisał krótko plan przygotowań piłkarzy Wisły do rundy jesiennej. - Zawodnicy są teraz na urlopach, ale każdy z nich ma płytę dvd, na której nagraliśmy ćwiczenia, jakie powinni wykonywać. Wkrótce sprawdzimy, czy piłkarze odrobili lekcje, a potem wyruszamy na zgrupowania do Hiszpanii i Turcji - mówił. - Jeśli wykonamy tam solidną robotę, to będziemy gotowi do drugiej części wyścigu o mistrzostwo Polski. Nie wiem jeszcze, jak skończy się ten wyścig, ale mogę was zapewnic, że będzie bardzo interesujący - zakończył holenderski szkoleniowiec.

Przeczytaj więcej o przygotowaniach Wisły Kraków do rundy wiosennej - Kliknij!

Zmiany w Wiśle pod egidą Basałaja

Dowiedz się więcej na temat: AWF | transfery | Robert Maaskant | Michał Probierz | Wisła Kraków | Euro 2012

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje