Reiss: W tym meczu zagra przyszły mistrz

- W ćwierćfinale dojdzie do arcyciekawego spotkania Niemców z Argentyną. Nie wykluczam, że właśnie w tym meczu zagra przyszły mistrz świata - przewiduje nasz ekspert Piotr Reiss.

INTERIA.PL. Jesteśmy po meczach 1/8 finału mistrzostw świata. Czy ich poziom zadowolił pana jako kibica i eksperta?

Reklama

Piotr Reiss. - Na pewno mecz Anglików z Niemcami mógł zadowolić kibiców. Szkoda, tylko że akurat w tym spotkaniu przytrafił się tak ogromny błąd arbitra, który nie uznał ewidentnej bramki po strzale Franka Lamparda. Ten gol mógł zmienić oblicze tego meczu, a tak skończyło się, jak się skończyło. Niemcy rozegrali jednak bardzo dobre zawody i jestem teraz ciekawy, jak wypadną w dalszej fazie. Zawsze o nim mówiono, że to drużyna turniejowa, grała słabiej, ale wygrywa. A tutaj w RPA niektóre spotkania w ich wykonaniu są naprawdę znakomite. A jeśli chodzi o inne mecze 1/8, to na pewno zgodnie z oczekiwaniami awansowała Holandia, choć Słowacja nie sprzedała łatwo skóry. W ćwierćfinale dojdzie już do bardzo ciekawych potyczek. Holandia zagra z Brazylią, Niemcy z Argentyną i mam ogromną nadzieje, że obydwa te spotkania będę emocjonujące , widowiskowe, z dużą ilością bramek.

W pozostałych ćwierćfinałowych meczach łatwiej wskazać faworyta. Obstawiam, że Urugwaj wygra z Ghaną, a Hiszpania z Paragwajem.

Na turnieju nie ma już Portugalii. Czy rozczarowała pana ta drużyna? Portugalczycy aż w trzech meczach nie potrafili zdobyć gola...

- Rzeczywiście preferowali oni defensywny styl gry. Z Hiszpanami nie można jednak grać otwartego futbolu, jak choćby ostatnio próbowała robić to nasza reprezentacja. Portugalczycy zagrali bardzo dobrze, ale jeden błąd - po trochę kontrowersyjnej sytuacji, bo do końca nie wiadomo czy Iniesta nie był na spalonym - sprawił że niestety odpadli z turnieju.

- Mówi pan niestety, czyli szkoda panu Portugalii...

Tak, żałuję, że tej drużyny nie ma już w turnieju. Można powiedzieć, że wystrzelali się w z Koreą Północną. Trener Carlos Queiroz wyciągnął wnioski z meczu ze Szwajcarią i starał się w podobny sposób pokonać Hiszpanów. Portugalia potrafi przecież też grać ofensywnie i efektownie. Trener Portugalczyków analizując to spotkanie na pewno dzisiaj żałuje, że zdjął z boiska Hugo Almeidę, który stwarzał ogromne zagrożenie dla pod bramką Hiszpanów.

- A jak pan ocenia postawę Cristiano Ronaldo. Miał być gwiazdą turnieju, a nią nie został...

Zgadza się. Może nie wytrzymał presji. Podobnie było z Rooney'em. Miał za sobą znakomity sezon dopóki nie odniósł kontuzji i na mistrzostwach nie zdołał odzyskać formy. Ten turniej pokazują, że najlepszym piłkarzem na świecie jest obecnie Leo Messi. W każdym meczu się wyróżnia, to świadczy o jego wielkości.

- Kto oprócz Messiego zrobił jeszcze na panu wielkie wrażenie?

Wielkim liderem zespołu jest według mnie Wesley Sneijder, który ciągnie Holandię. Ciekawe jak poprowadzi swój zespół przeciwko Brazylii, czy potwierdzi swoją klasę. Jestem też pod wrażeniem całej trójki ofensywnej Urugwaju, czyli: Diego Forlana, Edisona Cavaniego i Luisa Suareza. Grają znakomicie taktycznie. Urugwajczycy mogą być "czarnym koniem" mistrzostw. Wszyscy liczyli na jakiś zespół z Afryki, a to właśnie Urugwaj jest sprawcą największej niespodzianki.

Kto, z perspektywy rozegranych już spotkań, jest teraz dla pana faworytem numer jeden tych mistrzostw?

- Od początku mistrzostw kibicowałem Argentynie, a konkretnie Diego Maradonie, bo życzyłem mu, aby wywalczył tytuł jako zawodnik i jako trener. Znakomicie piłką operują Hiszpanie, ale trochę zawodzą jeśli chodzi o skuteczność. A po cichu na wielkiego faworyta wyrastają Niemcy. Jestem pod wrażeniem gry tego zespołu. Teraz dojdzie do arcyciekawego spotkania Niemców z Argentyną. Nie wykluczam, że właśnie w tym meczu zagra przyszły mistrz świata.

Rozmawiał Grzegorz Wojtowicz

Dowiedz się więcej na temat: ekspert | Piotr Reiss | Niemcy | Reiss | mistrz świata | "Mistrz"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje