Real Madryt w wersji 2011

Dwa lata bez trofeum to dla królewskiego klubu doświadczenie traumatyczne. Najwyższy budżet, najdroższy trener, wybitni gracze - Jose Mourinho ręczy, że zbliża się przełom.

W świątecznym wywiadzie dla "La Gazzeta dello Sport" trener Realu Madryt podał kilka powodów wyjaśniających, dlaczego jego piłkarze zdominują klubowy futbol na długie lata. Siła argumentów Portugalczyka nie była jednak powalająca: przypomniał, że poza 32-letnim Ricardo Carvalho, jeszcze tylko Xabi Alonso, Iker Casillas i Pepe przekroczyli 25. rok życia. Cała reszta z Ronaldo, Di Marią i Oezilem na czele musi grać tylko lepiej, choć już dziś osiągnęli poziom niedostępny dla większości ich rówieśników.

Dwa lata bez sukcesów, to wieczność

Reklama

Młodość jest rzeczywiście atutem "Królewskich" - z drugiej jednak strony to klub, który nie może żyć marzeniami o przyszłych sukcesach. Jeśli Florentino Perez wydaje rocznie na utrzymanie drużyny rekordowe 450 mln euro, to zdecydowanie nie po to, by długo i cierpliwie czekać. Dwa lata bez trofeum dla takiego kolosa jak Real, to wieczność. W 2011 roku klub na sukces jest wręcz skazany - wyprawa fanów pod fontannę Cibeles miałaby charakter terapeutyczny.

Olympique miarą postępu

Gdyby nie prestiżowa klęska na Camp Nou 0-5 nowe dzieło Mourinho już dziś budziłoby podziw. Z 25 oficjalnych meczów drużyna wygrała 20 i 4 zremisowała. W 16 kolejkach Primera Division uzbierała 41 pkt zdobywając 39 goli, w Copa del Rey jest właściwie w ćwierćfinale, w 1/8 finału Champions League znów trafiła na Lyon. I właśnie dwumecz z Francuzami w lutym będzie miarą postępu wypracowanego przez nowego trenera.

Kiedy w 2004 roku gole wypożyczonego do Monaco Fernando Morientesa wykopały "Królewskich" z Ligi Mistrzów nie było nikogo, kto odważyłby się dostrzec w tym koniec epoki. W tamtych czasach Real zdobywał tytuł najlepszej drużyny na kontynencie co dwa lata (1998, 2000, 2002) i jedna porażka w ćwierćfinale nie mogła zapowiadać wieloletniego kryzysu. Najbogatszy klub świata stać było na każdego trenera i piłkarza - tymczasem rok po roku tracił swoją pozycję w Europie. Doszło do tego, że w starciach z Lyonem Mourinho i Ronaldo będą musieli zrzucić z klubu aż sześcioletnie przekleństwo 1/8 finału. Przeciwnik jest wręcz symboliczny: z sześciu meczów rozegranych z nim w ostatnich latach Real nie wygrał ani jednego.

Będzie drużyna, będą też gwiazdy!

Tym razem Mourinho musi się udać - jeśli najbardziej utytułowany trener świata nie chce rozpocząć madryckiej przygody od katastrofy. Kolejna porażka z Lyonem byłaby od strony praktycznej czymś 100 razy gorszym, niż niedawna klęska na Camp Nou 0-5. To wcale nie zespół z Katalonii jest więc największym rywalem dla drużyny Mourinho w 2011 roku. Portugalski trener słusznie przypomina fanom Realu, że nie ma powodu pielęgnować w sobie barcelońskiej obsesji, czas skupić się na swojej robocie.

Jeśli nawet "Królewskich" nie stać na triumf w Champions League już w tym sezonie, to jednak każda przebrnięta runda będzie potęgowała ich siłę i wiarę w to, co robią.

Poza sukcesami drużyny, Mourinho obiecuje też odrodzenie gwiazd królewskiego zespołu. Po zmarnowanym półroczu do powrotu na boisko gotowy jest wreszcie Kaka - Brazylijczyk dopomina się o grę już w ligowym pojedynku z Getafe (3 stycznia), na pewno szansę dostanie w rewanżu z Levante w Pucharze Króla (6 stycznia). Gdyby wiosną Mourinho potrafił wydobyć z niego 100 proc możliwości, byłoby to gigantyczne wzmocnienie dla drużyny.

Są młodzi, ale czekać nie mogą

Cristiano Ronaldo przyznaje otwarcie, że jeden sezon bez trofeum, to dla niego zdecydowanie za długo. Portugalczyk dorównuje skutecznością Leo Messiemu, z tym, że nic z niej dotąd nie wynika. W 2010 roku zdobył dla Realu 46 bramek w 48 meczach - z tego aż 26 w 25 spotkaniach rozegranych jesienią. Utrzymując to tempo zdecydowanie poprawi swój osobisty rekord ustanowiony w Manchesterze United w sezonie 2007-2008 kiedy trafił do siatki 42 razy. Na Old Trafford oznaczało to jednak potrójną koronę (Tarcza Wspólnoty, mistrzostwo i triumf w Champions League), co będzie oznaczało na Santiago Bernabeu?

Jeszcze przed świętami mistrz świata Iker Casillas ogłosił, że jego zadaniem na nadchodzący rok jest przywrócenie Realowi godnego miejsca w Europie. Dla hiszpańskiego gracza to dziwaczne doświadczenie. Przez dekady gwiazdy tamtejszej piłki ponosiły klęski w drużynie narodowej, by pocieszać się w klubach - dziś sytuacja się odwróciła. Złota rękawica dla najlepszego golkipera mundialu w RPA przypomina Ikerowi, że z kadrą osiągnął wszystko. Tymczasem ostatni wielki sukces z Realem powoli już zapomina.

Piłkarze Realu są młodzi, ale nie mają prawa czekać.

Messi kontra Ronaldo w 2010 r.

Messi: 58 goli w 54 meczach Barcelony

Ronaldo: 46 goli w 48 meczach Realu

Rekordy życiowe

Messi 47 bramek w sezonie 2009-2010

Ronaldo 42 bramki w sezonie 2007-2008

Dyskutuj na blogu Darka Wołowskiego!

Dowiedz się więcej na temat: doświadczenie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama