"Real Madryt jest najlepszą drużyną Primera Division"

"Real połknął Villarreal jak kanibal" - ocenia dziennik "Marca". Bez względu na poetyckie zapędy madryckiej prasy, zespół Jose Mourinho faktycznie ociera się o stan idealny.

Po bramce Angela di Marii Mourinho zerwał się z miejsca wykonując gesty rodem z gali bokserskich. Dlaczego właśnie trzecia bramka ucieszyła trenera bardziej niż dwie poprzednie? To była kontra idealna, rozegrana między Kaką, Marcelo, Benzemą i argentyńskim skrzydłowym, po 12 sekundach bramkarz Villarreal Diego Lopez wyjmował piłkę z siatki. Dzieło sztuki w swoim rodzaju i absolutnie nie przypadek, bliźniaczego gola Real zdobył w meczu z Ajaksem.

Reklama

To jest to, o co chodzi Mourinho. Jego piłkarze mają wybiegać do szybkiego ataku podając sobie piłkę jak automaty. Nie ma czasu ani na fałszywy ruch, ani zastanawianie. Kluczową sprawą jest odrodzenie Kaki, który stał się naturalnym łącznikiem między Xabim Alosno i napastnikami. Brazylijczyk wysłał Mesuta Oezila na ławkę dla rezerwowych, bo zdecydowanie bardziej pasuje do tej taktyki.

"Oczywiście zdaję sobie sprawę, że do końca kariery dziennikarze będą porównywać mnie do Kaki z Milanu, laureata "Złotej Piłki" z 2007 roku" - mówił znużony tym tematem Brazylijczyk. "Tamto jest przeszłością, bez znaczenia dla Realu. Mogę wam jednak powiedzieć, że przez ponad dwa lata, od kiedy jestem w Madrycie, nigdy nie czułem się lepiej niż teraz". Mourinho też przyznaje, że ma dziś takiego Kakę, o jakim myślał, gdy latem podejmował decyzję, by nie pozwolić mu na odejście.

Na początku sezonu Real opierał swoją grę wyłącznie na szybkim ataku. Stąd kłopoty w meczach z Levante i Racingiem Santander, które "okopały" się przed własnym polem karnym. Dziś królewska drużyna poprawiła grę pozycyjną i wysoki pressing. Lyon, Malaga i Villarreal odczuły skutki tej zmiany. Real wygrał siódmy kolejny mecz, jest najskuteczniejszą drużyną w Primera Division (31 goli). Zdobywają je wszyscy, nie tylko Ronaldo, Benzema i Higuain.

W ostatnich sześciu meczach Iker Casillas puścił jedną bramkę. Znakomicie spisuje się obrona, w której do wielkiej formy wrócił Sergio Ramos. Kontuzja Ricardo Carvalho sprawiła, że mistrz świata gra na środku. Długo o to zabiegał, ale zapewne wróci na prawą stronę, bo "Mou" częściej potrzebuje go właśnie tam. Ramos mówi, że nie będzie to dla niego problemem, co brzmi przekonująco w ustach kogoś tak krnąbrnego jak on.

"Dziś jesteśmy najlepszą drużyną Primera Division" - mówi Benzema nie bez racji. Oczywiste, na jakie pytanie to była odpowiedź. Zespół Mourinho nawet na chwilę nie ucieknie przed porównaniami z Barceloną. Do 10 grudnia i Gran Derbi na Santiago Bernabeu zostało jednak aż sześć tygodni. Niemal dokładnie sześć tygodni temu (18 września) Real przegrał z Levante wyglądając na zbieraninę rozbitków, z których każdy walczy o własną sprawę.

Dyskutuj na blogu Darka Wołowskiego

Zobacz wyniki 10. kolejki Primera Division, terminarz i tabelę

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje