Rasizm: Przykład idzie z góry

Czarnoskóry pomocnik Wisły Kraków, Nigeryjczyk Kalu Uche skarży się na rasistowskie odzywki zawodników drużyn przeciwnych. Czy jednak można dziwić się piłkarzom, jeśli przykład idzie "z góry"?

W całej Europie rasizmowi na stadionach wypowiedziano zdecydowaną wojnę. Na wielu stadionach można spotkać się z wielkmi bannerami głoszącymi hasła typu "Wykopmy rasizm ze stadionów". W Polsce póki co, nie zrobiono w tym kierunku nic, nigdy żaden z piłkarzy nie został ukarany za przejawy rasizmu.

Reklama

Co więcej - ślady lekceważącego traktowania czarnoskórych piłkarzy, znaleźć można w telewizji i to tej, która tyle dobrego zrobiła dla polskiej piłki - Canal+.

Dawny sędzia, obecnie pracownik piłkarskiej centrali, a także ekspert od sędziowania w C+, Wit Żelazko powinien się wystrzegać takich uwag, jakie kilkakrotnie można było usłyszeć z jego ust.

Kulturalnemu człowiekowi nie przystoi bowiem stwierdzenie, że "przez czarnoskórych piłkarzy sędziowie mają utrudnioną pracę, bo Murzynów gorzej widać". Dodatkowo mogliśmy usłyszeć, że "czarnoskóry zawodnik prawdopodobnie w młodości skakał po gałązkach, i stąd pozostał mu nawyk unoszenia ręki podczas wychodzenia do górnej piłki". Panu Witowi zdarzało się również określić piłkarza mianem "Murzynka Bambo", a komentując ostatnio zdarzenie pomiędzy Uche i Zieńczukiem stwierdził, że Uche opluł zawodnika "czarną śliną". Po chwili jednak zreflektował się, co w studiu wywołało ogólną wesołość...

Czy w takiej sytuacji można się dziwić kibicom rzucającym w czarnoskórych zawodników bananami?

Edukację i walkę z rasizmem rozpocząć należy od "góry", dając przede wszystkim dobry przykład. Bez niego, represje czy kary nakładane za chamskie, rasistowskie odzywki nie zdadzą egzaminu.

Dowiedz się więcej na temat: czarnoskóry | Kalu Uche | rasizm | przykład

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje