Radwański: Wiara czyni cuda

Polska pokonała Japonię 3-2 w meczu Pucharu Federacji, który odbył się w Gdyni. Dzięki temu nasze tenisistki awansowały do Grupy Światowej II. Z tego faktu bardzo cieszy się Robert Radwański.

Ojciec i trener Agnieszki i Urszuli, dwóch reprezentantek kraju skomentował dla INTERIA.PL wydarzenia dwóch dni rywalizacji. Punkty dla Polski zdobyły Agnieszka Radwańska (dwa) i debel Klaudia Jans/Alicja Rosolska, który w decydujšcym meczu pokonał parę Ai Sugiyama/Ayumi Morita 1:6, 6:3, 6:3. We wcześniejszych niedzielnych pojedynkach Isia wygrała z Sugiyamą 7:6 (7-5), 6:1, a Urszula poniosła porażkę z Moritą 2:6, 4:6. ZOBACZ WYWIAD Z ROBERTEM RADWAŃSKIM

Reklama

- Polska po raz pierwszy w historii awansowała do Grupy Światowej. To wielkie wydarzenie dla naszego tenisa.

- Naprawdę jestem szczęśliwy. Wynik 3-2 to przecież nie jest przekonywujące zwycięstwo, a losy meczu wahały się do ostatniej chwili. Na szczęście Japonki miały w nogach gry pojedyncze i nasz debel w trzecim secie był ewidentnie bardziej świeży. Żal mi tylko, że Ula nie zagrała na swoim poziomie. Natomiast Agnieszka zaprezentowała się świetnie i planowo zdobyła dwa punkty. Debel to jest taki języczek u wagi. Dziewczyny zagrały słabiej pierwszego seta, ale potem już było fajnie.

- Wierzył pan po tym pierwszym secie, że szala przechyli się na naszą stronę?

- Wiara czyni cuda, więc wierzyłem w wygraną, szczególnie że kobiecy tenis, a zwłaszcza debel damski to jest enigma zupełna. Tu wszystko jest możliwe do ostatniej piłki. Optymistą byłem cały czas, ale bałem się, że przy stanie 4:1 w trzecim secie wszystko się może jeszcze odwrócić. Tak to już jest w damskim tenisie, że dopóki nie wygra się ostatniej piłki, to nie można być niczego pewnym.

- Siostry Radwańskie w spotkaniu z Japonią wyszły pół na pół. Agnieszka odniosła dwa zwycięstwa, Urszula poniosła dwie porażki.

- Ula nie wytrzymała presji. Wydawało się, że doping polskich kibiców bardziej jej przeszkadzał niż pomagał. Ona sama stawia sobie wysokie cele, a jak do tego dołożymy kamery, liczną publiczność krzyczącą "Ula", co jest oczywiście wspaniałe, to ją to sparaliżowało. Nadmotywacja może mieć takie same skutki jak niedotrenowanie i to wyszło w przypadku Uli. Z Sugiyamą miała mniejsze szanse, ale z Moritą powinna wygrać, więc już po singlach mogło być po meczu.

- Teraz nastąpi podział w zespole Radwańskich, bo Agnieszka wyjeżdża na turnieje WTA w Europie, a Ula jedzie do Maroka, a potem czeka ją matura.

- Plany są takie, że musimy siły rozdzielić. Ja jadę z Ulą do Fezu, potem czeka ją egzamin dojrzałości i treningi w Krakowie, a następnie występ na turnieju w Warszawie. Agnieszka gra dłuższą serię, zaczynając od Stuttgartu, poprzez Rzym i Madryt, by spotkać się z siostrą w naszej stolicy.

ZOBACZ WYWIAD Z ROBERTEM RADWAŃSKIM

Paweł Pieprzyca, Łukasz Piątek z Gdyni

Dowiedz się więcej na temat: Gdynia | radwanska | debel | Robert Radwański | cuda | wiara

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje