Puchar Polski: Wisła pewniakiem?

Dziś o godz. 20.00 na stadionie przy ul. Reymonta w Krakowie zostanie rozegrany drugi mecz finałowy o Puchar Polski.

Po zwycięstwie 4:2 we Wronkach faworytem do zdobycia pucharu jest krakowska Wisła. Trenerzy obu drużyn ostrożnie jednak podchodzą do wyniku spotkania i oceniają szanse Wisły na 30-40%. Wydaje się, że to tylko kurtuazja, gdyż Amika, aby sięgnąć po trofeum musiałaby w Krakowie wygrać np. 3:0. Patrząc na wyniki Wisły na własnym stadionie, wydaje się to praktycznie niemożliwe. Przy Reymonta nie wygrała w ostatnim sezonie ani Legia, ani Polonia, ani też ...Inter Mediolan.

Reklama

W drużynie Wisły na pewno nie zagra Grzegorz Kaliciak, który zmaga się z kontuzją ścięgna Achillesa. Na zgrupowanie przed meczem nie pojechał Kamil Kuzera, który złapał infekcję, ale jeśli dojedzie do siebie, to raczej zagra.

Nie najlepsze nastroje panują w zespole Amiki. Do sprzeczek i utarczek słownych dochodzi w zespole Mirosław Jabłońskiego między zawodnikami młodszymi, a starszymi. Po pierwszym meczu sędzia Gilewski powiedział w prasie o tym, co słyszał na boisku, jak rozmawiali ze sobą piłkarze z Wronek.

- W każdym zespole zdarzają się utarczki słowne, ale nie powinny one obchodzić pana "gumowe ucho" - skomentował w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym" wypowiedź arbitra Szamotulski - Zamiast bawić się w kapusia, mógłby czasami dobrze poprowadzić mecz i uznawać prawidłowe bramki. Kto wie czy nie prezentowałby się lepiej, gdyby biegał zamiast podsłuchiwać.

Niektórzy piłkarze Amiki przyjeżdżają na mecz do Krakowa własnymi samochodami, gdyż tym spotkaniem kończą sezon i udają się na wczasy.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | mecz | Puchar Polski | Puchar | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje