Puchar Polski: Wisła - Lechia 1-3

Po Legii Warszawa z Remes Pucharem Polski już na etapie ćwierćfinału pożegnał się inny krajowy potentat - Wisła Kraków. Mistrzowie Polski przegrali na stadionie Hutnika z Lechią 1-3.

KLIKNIJ TUTAJ, ABY ZOBACZYĆ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO Z MECZU WISŁA - LECHIA

Reklama

Piłkarze "Białej Gwiazdy" myślami byli chyba jeszcze w szatni, bo po 10 minutach przegrywali 0-2 i musieli zaryzykować odważne ataki. Najpierw Łukasz Surma, już w 48. sekundzie, popisał się strzałem z 18 m w prawy róg. Następnie Tomasz Dawidowski wyskoczył w tempo do podania Ivansa Lukjanovsa (wiślacy zakładali bez powodzenia pułapkę ofsajdową) i w sytuacji sam na sam ładnie dziubnął nad padającym Mariuszem Pawełkiem. Piłka odbiła się od poprzeczki, a później od próbującego ją wybić Piotra Brożka i wpadła do bramki. Niechciany w Wiśle "Dawid" szalał z radości za bramką, a kibice skandowali nazwisko poprzedniego trenera krakowian - Macieja Skorży.

Osłabiona brakiem najlepszych stoperów - Arkadiusza Głowackiego i Marcelo (kartki), a także Cleber (kontuzja) defensywa mistrzów Polski trzeszczała co chwilę. Było to dla trenera Henryka Kasperczaka o tyle niewygodne, że trzeba było zaryzykować ultraofensywną taktykę, by odrobić straty. Humor "Henriego" i kibiców Wisły byłby pewnie dużo lepszy, gdyby Andraż Kirm w 5. min wyrównał w idealnej sytuacji zamiast posyłać piłkę obok słupka.

W 22. min Rafał Boguski został sfaulowany w polu karnym, a "jedenastkę" wykorzystał strzałem w prawy róg Patryk Małecki. Wisła zamierzała pójść za ciosem, ale została znowu skontrowana. Tym razem w sytuacji sam na sam z Pawełkiem na medal spisał się Lukjanovs, a pułapka ofsajdowa wiślaków znowu była nieudana.

Po przerwie gospodarze próbowali jeszcze ratować sytuację - Kasperczak posłał do boju Pawła Brożka i Krzysztofa Mączyńskiego. W tym momencie Wisła miała w polu tylko dwóch nominalnych obrońców (Alvarez i Burliga), reszta to byli pomocnicy i napastnicy. Na niewiele się to zdało. Najlepszą okazję na zdobycie kontaktowego trafienia miał w 55. min Rafał Boguski, który w sytuacji sam na sam nie trafił na bramkę. Właściwie wtedy można było odgwizdać koniec spotkania.

W ostatniej pół godzinie lepsze okazje wypracowali goście - Paweł Nowak przegrał pojedynek z Pawełkiem (72. min), a chwilę później Piotr Wiśniewski trafił w słupek! Na otarcie łez kibiców "Białej Gwiazdy" bramkę na 2-3 mógł strzelić Patryk Małecki, ale po świetnym podaniu George Christowa nie był w stanie pokonać znakomicie interweniującego Pawła Kapsy.

TOMASZ KAFARSKI, (trener Lechii) : - Ten mecz ułożył się dla nas znakomicie, od dwóch strzelonych goli. Udało nam się wykorzystać nieobecność podstawowych stoperów Wisły. Później w nasze poczynania wkradło się trochę nerwowości, jesteśmy szczęśliwi, że tak udało się nam zareagować po przegranym w sobotę meczu. Jesteśmy szczęśliwi z awansu do kolejnej rundy.

HENRYK KASPERCZAK (trener Wisły): - Analiza meczu będzie smutna. Rzadko się zdarza, żeby Wisła tak szybko traciła bramki - czterdziesta sekunda i ósma minuta. Liczyłem, że po sobotnim zwycięstwie zawodnicy pokażą się z lepszej strony. Niestety, zobaczyliśmy tę naszą dziurawą obronę, szukanie spalonego spowodowało utratę bramek. A to w meczu z tak solidną drużyną, jak Lechia gdańska, która zrobiła postępy i wywarła na mnie duże wrażenie, bardzo duża strata. Po golu na 1-2 myślałem, że zawodnicy zareagują i strzelą następne, niestety tak się nie stało. Było bardzo dużo strat, co mnie zaskakuje, bo mamy indywidualnie lepszych zawodników od Lechii. Był problem i w opanowaniu gry, i w konstrukcji, i w wykończeniu akcji. Często byliśmy na połowie Lechii, ale niewiele z tego wynikało.

Odpadliśmy z Pucharu Polski, teraz musimy się skoncentrować na lidze i będziemy wszystko robić, żeby w niej grać jak najlepiej. Brakuje nam szybkości, ale nie tylko. Dwa gole straciliśmy po kontrach w momencie, gdy nasi obrońcy podczas podania stali tyłem do bramki i zanim się zdążyli obrócić, napastnicy rywali byli daleko z przodu. Dzisiaj zespół nie był sobą, brakowało świeżości, może niektórzy potrzebują odpocząć, jak Sobolewski. Pawła Brożka wpuściłem dopiero po 45 minutach, żeby odzyskał dynamikę i szybkość. W tej sytuacji, jaka jest pod względem fizycznym muszę reagować, żeby drużyna była szybsza i dynamiczna. Będziemy starali się poprawić sytuację, ale w tak krótkim czasie z przygotowaniem fizycznym cudów nie da się wymyślić. Słabo też wyglądamy pod względem technicznym, za dużo mamy strat i musimy gonić za piłką.

Kirm prawie nie istniał, dlatego szukam dla niego rozwiązań - lewa, prawa strona, zdejmuję go po przerwie, bo jest taki przyklapnięty, nie ma werwy, szybkości.

ĆWIERĆFINAŁ PUCHARU POLSKI

WISŁA KRAKÓW - LECHIA GDAŃSK 1-3 (1-3)

0-1 Surma (1.), 0-2 Piotr Brożek (10. samob.), 1-2 Małecki (22. z karnego), 1-3 Lukjanovs (37.)

Wisła: Pawełek - Alvarez, Burliga, Diaz, Piotr Brożek - Łobodziński, Ba, Jirsak (46. Mączyński), Kirm (46. Paweł Brożek) - Boguski (62. Christow), Małecki.

Lechia: Kapsa - Bąk, Kozans, Wołąkiewicz, Mysona - Laizans, Surma, Nowak (81. Kaczmarek) - Lukjanovs, Dawidowski (65. Pietrowski), Wiśniewsk. (88. Buzała).

Żółte kartki: Wisła - Junior Diaz, Łukasz Burliga; Lechia - Sergejs Kozans, Piotr Wiśniewski.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Wisła - Junior Diaz, Łukasz Burliga; Lechia - Sergejs Kozans, Piotr Wiśniewski. Widzów: 2 000.

W pierwszym meczu: 0-0, awans Lechii

Czytaj też:

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 3-0

Legia Warszawa - Ruch Chorzów 2-1

Pogoń Szczecin - Zagłębie Sosnowiec 1-1

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje