Puchar Króla: Athletic Bilbao - FC Barcelona 1-1

Chociaż FC Barcelona tylko zremisowała na San Mames z Athletikiem Bilbao 1-1, to jednak wystarczyło jej to, by awansować do ćwierćfinału Pucharu Króla. Kluczowa dla meczu była 75. minuta, w której do siatki Athletic trafił Eric Abidal.

Sprawdź wyniki środowych spotkań Pucharu Króla, kliknij!

Reklama

Barcelonie do awansu do ćwierćfinału Copa del Rey wystarczył na San Mames bramkowy remis i jak rzadko kiedy w ostatnim czasie, tym razem podopieczni Pepa Guardioli wykonali tylko plan minimum.

Pojedynek dwóch najbardziej utytułowanych drużyn w historii Pucharu Króla rozpoczął się od szaleńczego ataku Blaugrany, która już w dziewiątej minucie meczu mogła objąć prowadzenie. Dani Alves ostro wrzucił piłkę na siódmy metr od bramki Gorki Iraizoza, tam jak spod ziemi wyrósł David Villa, ale bramkarz gospodarzy instynktownie obronił jego uderzenie głową.

Z każdą kolejną chwilą napór Barcy słabł, a filigranowi piłkarze Guardioli mieli wielkie problemy w pojedynkach z nadzwyczajnie zmotywowanymi i silnymi jak byki na corridzie Baskami.

"Athletic, Athletic" słychać było z ponad 40 tysięcy gardeł na San Mames i z każdą kolejną minutą Katalończycy coraz lepiej rozumieli, że spotkanie w Bilbao to nie będzie dla nich łatwa przeprawa.

Tymczasem wraz z upływem kolejnych minut Athletic nabierał coraz więcej animuszu i w końcówce pierwszej połowy grał już z Barcą jak równy z równym. Piłkarze Guardioli, chociaż zaskoczeni, próbowali odpowiadać, ale w pierwszej połowie nawet genialny Leo Messi nie potrafił znaleźć sposobu na niezwykle zdyscyplinowaną obronę gospodarzy.

Athletic nie stwarzał wielu szans pod bramką Pinto, ale gdy już zbliżał się w okolice świątyni bramkarza Barcelony, to serca musiały podchodzić kibicom "Dumy Katalonii" do gardeł. Tak było choćby w 45. minucie, kiedy Carlos Gurpegi uderzył głową, a piłka minęła słupek bramki Pinto o raptem kilka centymetrów.

Barcelona okrutnie męczyła się z twardo grającymi Baskami, a kolejne ostre starcia piłkarzy "Blaugrany" z zawodnikami Athletic przywodziły na myśl legendarne pojedynki Diego Maradony i Andoniego Goikoetxei. Trup na San Mames słał się gęsto, ale Barcelona ani przez moment nie zamierzała rezygnować ze swego słynnego stylu gry opartego na krótkich, precyzyjnych podaniach.

Konsekwencja Katalończyków przyniosła wymierne efekty na kwadrans przed końcem meczu, kiedy moment zawahania obrony Athletic wykorzystał duet Leo Messi - Eric Abidal. Francuski obrońca wpadł w pole karne gospodarzy, dostał piłkę od argentyńczyka jak na tacy i sprytnym strzałem pokonał Iraizoza.

Ten gol podciął skrzydła dzielnie broniącym się dotąd graczom z Bilbao, ale strzał rozpaczy Fernando Llorente z 85. minuty ponownie wlał w ich serca nadzieję na to, że mogą dokonać niemożliwego. Barcelona doskonale jednak widziała, co się święci i ledwie kilkadziesiąt sekund po bramce Llorente, Athletic znowu mogło przegrywać, gdyby nie fatalne zachowanie Davida Villi.

Po końcowym gwizdku Cesara Muniza Fernandeza Pep Guardiola cieszył się nie mniej niż po ostatnich Gran Derbi, kiedy Barca w spektakularnym stylu rozgromiła Real Madryt. Kto wie, czy najtrudniejsza obok "Królewskich" przeszkoda na drodze do Copa del Rey nie została w środowy wieczór pokonana?

Athletic Bilbao - FC Barcelona 1-1

Bramki:

0-1 Eric Abidal (75.)

1-1 Fernando Llorente (85.)

Składy:

Athletic Bilbao: Gorka Iraizoz - Andoni Iraola, Aitor Ocio, Ustaritz, Koikili - Susaeta (46. David Lopez), Javi Martinez, Carlos Gurpegi, Igor Gabilondo (79. Iker Muniain) - Gaizka Toquero (67. Óscar de Marcos), Fernando Llorente.

FC Barcelona: Jose Pinto - Dani Alves, Gerard Pique, Eric Abidal, Adriano (61. Andres Iniesta) - Xavi (76. Carles Puyol), Sergio Busquets, Seydou Keita - Pedro Rodriguez, Leo Messi, David Villa (90. Ibrahim Afellay).

Sędzia:

Cesar Muniz Fernandez

Kliknij tutaj, by przeczytać zapis relacji LIVE z meczu Athletic - Barcelona!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje