Puchar Azji wyłuska azjatyckich graczy z europejskich klubów

Styczniowy Puchar Azji przysporzy bólu głowy trenerom klubów, które zatrudniają piłkarzy z tego kontynentu. Turniej w Katarze zuboży kadry zespołów europejskich o ich gwiazdy wezwane do spełnienia reprezentacyjnych obowiązków.

Dotąd, co dwa lata, cierpiały angielskie kluby, tracąc na kilka styczniowych tygodni afrykańskie "diamenty", które udawały się na Puchar Narodów Afryki.

Reklama

Tym razem exodus dotknie te zespoły, które mają w swych składach piłkarzy głównie z Korei Południowej i Japonii. Nic dziwnego, że brytyjscy menedżerowie nie są szczęśliwi z tego powodu.

Najgorzej może być w Celtiku Glasgow, który ma w podstawowym składzie dwóch reprezentantów Korei Południowej, pomocnika Ki Sung-yonga i obrońcę Che Du-ri. Trener "Celtów" Neil Lennon narzeka, że zabraknie mu w zespole dwóch kluczowych graczy.

Stoicki spokój zachowuje na razie boss Manchesteru United Alex Ferguson choć i on może stracić świetnego Park Ji-sunga, który w poniedziałek zapewnił drużynie zwycięstwo w meczu Premier League z Arsenalem (1-0).

Szkoleniowiec Evertonu David Moyes będzie musiał pogodzić się z chwilową nieobecnością doskonałego pomocnika, Australijczyka Tima Cahilla. - Mamy kontrakty z afrykańskimi piłkarzami i godzimy się z ich oddelegowaniem do reprezentacji na Puchar Narodów Afryki. Gdy podpisywaliśmy umowę z Timem, Australia nie była członkiem Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej, była w strefie Oceanii. Nie spodziewaliśmy się czasowej utraty Cahilla - powiedział trener. Moyes chce walczyć o to, by Australijczyk nie brał udziału w zgrupowaniu przed turniejem, bo to wydłużyłoby jego nieobecność w zespole z Liverpoolu o kilka tygodni.

Owen Coyle objął obowiązki trenera Bolton Wanderers i awansował z nim do Premier League przy walnym udziale piłkarza z Korei Południowej Lee Chung-yonga. - Nie chcemy wypalić tego zawodnika. Nie może grać dwa lata bez przerwy. Miał trzy tygodnie urlopu po mistrzostwach świata w RPA. Na razie nie rozmawialiśmy z nim o jego udziale w Pucharze Azji - powiedział Coyle.

Sytuacja poza Anglią nie jest tak dramatyczna, bowiem w większości krajów europejskich obowiązuje przerwa zimowa w rozgrywkach ligowych. W Anglii azjatyccy piłkarze stracą pięć kolejek ligowych i dwie rundy Pucharu Anglii. W Niemczech zawodnicy opuszczą do trzech meczów, jeśli ich drużyny narodowe dotrą do finału Pucharu Azji.

Trener reprezentacji Japonii Alberto Zaccheroni powołał 11 piłkarzy z lig europejskich. Wśród nich znalazł się rywal Roberta Lewandowskiego do miejsca w pierwszym składzie Borussii Dortmund Shinji Kagawa. Od lata, kiedy 21-letni Kagawa znalazł się w niemieckim klubie, stał się rewelacją Bundesligi. Dla Borussii strzelił 7 goli w 14 meczach. Dyrektor sportowy Borussii Michael Zorc jest zdruzgotany na myśl, że Japończyka zabraknie w zespole lidera Bundesligi. - Shinji odgrywa kluczową rolę w naszym zespole, lecz Japonia chce go mieć w najważniejszych rozgrywkach kontynentalnych - powiedział zrezygnowany.

Inny Japończyk Yuto Nagatomo szybko przystosował się do włoskiego stylu gry w Cesenie. Klub walczy o przetrwanie w Serie A i Nagatomo ma dylemat, czy zostać we Włoszech i pomóc klubowi w jego trudnej sytuacji, czy być posłusznym obowiązkom wobec swej azjatyckiej ojczyzny. - Decyzja nie należy do mnie - powiedział z iście azjatycką pokorą.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Puchar Narodów Afryki | Premier League | Borussia Dortmund

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje