"Przydatność Mili była zerowa"

Wtorkowy mecz reprezentacji Polski z Arabią Saudyjską (2:1) chyba definitywnie zamknął drogę do kadry Sebastianowi Mili.

Na stadionie w Rijadzie Mila był jednym z gorszych zawodników "biało-czerwonych".

Reklama

- Jeden człowiek na pewno zamknął sobie tym meczem drogę do kadry na mistrzostwa świata. To Sebastian Mila, który kompletnie mnie zawiódł. Jego przydatność dla drużyny była zerowa. Widać, że nie gra w klubie - ocenił na łamach "Życia Warszawy" Jan Tomaszewski.

Według legendarnego polskiego bramkarza przygotowania kadry do mundialu idą w dobrym kierunku.

- To zwycięstwo oznacza, że przygotowania idą w dobrym kierunku. Tym bardziej cieszy mnie postawa Łukasza Sosina, który tym jednym meczem być może załatwił sobie wyjazd na mistrzostwa. Z drużynami z Ameryki Południowej się sprawdzi, z Niemcami na pewno nie. Ale na drużynę Juergena Klinsmanna nie powinniśmy się w ogóle nastawiać. Niech grają swoje - dodał Tomaszewski, który bardzo źle ocenił pobyt Marcina Burkhardta w telewizyjnym studio.

- Uważam, że ogromny taktyczny błąd zrobił Marcin Burkhardt, zgadzając się na przyjście do studia telewizyjnego. Przecież on jest jednym z kandydatów do reprezentacji i nie tylko mu nie przystoi, ale wręcz nie ma prawa komentować poczynań swoich rywali do miejsca - zakończył "Tomek".

Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: mila | Sebastian Mila | kadry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje