Prezes Jagiellonii: Nawet kibice się tego nie spodziewali

Bez względu na wynik niedzielnego meczu z Ruchem w Chorzowie, Jagiellonia Białystok będzie mistrzem jesieni rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy. "Myślę, że nawet kibice są miło zaskoczeni taką sytuacją" - powiedział prezes klubu Cezary Kulesza.

Jagiellonia odnotowała dotąd w jesiennej rundzie dziewięć wygranych, trzy porażki i dwa remisy. Ma świetny bilans siedmiu z rzędu zwycięstw na swoim boisku. Z drużyn z czołówki tabeli pokonała PGE GKS Bełchatów, Lechię Gdańsk, Lecha Poznań i Wisłę Kraków, zremisowała z Koroną Kielce i przegrała z Legią Warszawa.

Reklama

Dobrą grę zespołu zauważają selekcjonerzy reprezentacji nie tylko naszego kraju. Zdarzało się nawet, że trener Michał Probierz miał na treningu pięciu piłkarzy z pierwszej drużyny, bo reszta wyjeżdżała na zgrupowania drużyn narodowych.

Strzeleckie umiejętności kapitana zespołu Tomasza Frankowskiego selekcjoner polskiej reprezentacji Franciszek Smuda chce wykorzystać przy treningach napastników.

Prezes klubu Cezary Kulesza przyznaje, że nikt w klubie nie spodziewał się tak dobrej passy i pozycji lidera rozgrywek. "Na pewno nie mierzyliśmy w mistrzostwo i że po pierwszej rundzie będziemy na pierwszym miejscu" - powiedział.

Kulesza podał przykład Polonii Warszawa, gdzie głośno deklarowano walkę o mistrzostwo. "To, co się mówi, a to, co jest na boisku, to są dwie różne sprawy" - powiedział.

Prezes Jagiellonii uważa, że na wynik zespołu wpłynęło wiele czynników. Dobrzy piłkarze i sztab szkoleniowy, dobra atmosfera w drużynie, ale i "piłkarski fart" - wymienił.

Pytany, co przede wszystkim zdecydowało o pozycji Jagiellonii, dłuższą chwilę się zastanowił: "Te drużyny, na które były oczy zwrócone, że one będą biły się o tę pierwszą trójkę, zaczęły słabiej, a my zaczęliśmy w wysokiej formie".

Kulesza zwrócił uwagę na wyrównaną kadrę zespołu, co pozwala utrzymać poziom gry nawet w przypadku spadku formy kilku graczy, kontuzji czy absencji z powodu kartek. "Czy zespół wymaga wzmocnień? Zobaczymy. Mamy jeszcze dwa mecze (z Ruchem i Śląskiem Wrocław), wzmocnienia możemy robić jeszcze przez dwa miesiące. Na pewno jakieś korekty będą" - powiedział.

Ale pytany, czy jacyś piłkarze mogą odejść, przyznał, że obecnie jednoznacznie nie może zaprzeczyć. Wyjaśnienia wymaga np. sytuacja Marcina Burkhardta, wypożyczonego do Jagiellonii z Metalista Charków. Nie wiadomo, czy nie pojawią się nowe, atrakcyjne oferty dla Kamila Grosickiego.

Kulesza uważa, że o pozycji zespołu w tym sezonie zadecydują cztery pierwsze, trudne mecze w lutym i marcu, czyli po wznowieniu rozgrywek. Kolejno zespół zagra wówczas z PGE GKS Bełchatów, Lechią Gdańsk, Lechem Poznań i Wisłą, przy czym tylko z gdańszczanami na własnym boisku.

"Wszystko będziemy robić, żeby zdobyć mistrza Polski, ale to tylko piłka nożna. Wszystko zweryfikuje boisko" - podkreślił prezes Jagiellonii.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jagiellonia Białystok | Tomasz Frankowski | Kamil Grosicki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje