"Prawdomówność kluczem do wyjaśnienia sprawy Marek"

Wyjaśnienie wszystkich okoliczności, związanych z pozytywnym wynikiem badań antydopingowych przeprowadzonych u Kornelii Marek podczas igrzysk w Vancouver, zależy od prawdomówności osób, które stawią się przed komisją PZN - uważa prof. Zbigniew Waśkiewicz.

W poniedziałek zarząd Polskiego Związku Narciarskiego powołał specjalną Komisję Dyscyplinarną w składzie: Zbigniew Waśkiewicz (wiceprezes PKOl, prezes Polskiego Związku Biathlonu, rektor AWF Katowice), Szymon Krasicki (Kierownik Katedry Teorii i Metodyki Sportów Zimowych AWF Kraków), Maria Twardoch (przewodnicząca Komisji Rewizyjnej PZN) i Rafał Piechota (przedstawiciel Ministerstwa Sportu i Turystyki). Pierwsze posiedzenie komisji odbędzie się w środę w Krakowie.

Reklama

Prof. Waśkiewicz przyznał że liczy na to, iż w wyniku konfrontacji potwierdzone zostaną znane już fakty. Ma też nadzieję poznać nowe szczegóły, które prowadzić będą do wyjaśnienia, skąd w organizmie Kornelii Marek wzięła się niedozwolona substancja z rodziny EPO (erytropoetyna).

Zaznaczył jednak, że "wyjaśnienie wszystkich okoliczności zależy od prawdomówności osób, które stawią się przed komisją". Dodał, że oprócz Kornelii Marek i ukraińskiego fizjoterapeuty Witalija Trypolskiego, który od czerwca 2005 roku był w składzie sztabu szkoleniowego kadry biegaczy, zapewne zostaną zaproszone na rozmowy m.in. Paulina Maciuszek i Sylwia Jaśkowiec. Obie startowały w Kanadzie w olimpijskiej sztafecie 4x5 km oraz w innych konkurencjach.

"Nie chcę mówić teraz co będzie, jeśli ... To wróżenie z fusów. Mogę zapewnić, że będziemy dążyli do rzetelnego wyjaśnienia tego przykrego dla polskiego sportu zdarzenia, a wyniki naszej pracy przedłożymy zarządowi PZN" - powiedział prof. Waśkiewicz.

Według niego jest możliwość zastosowania paragrafu 166 Kodeksu Karnego, który mówi o umyślnym działaniu na szkodę zdrowia.

"Tak mi się wydaje, ale od tego są prawnicy. Taka osoba będzie obecna podczas posiedzeń naszej komisji. Ale najpierw trzeba dojść do sprawcy. Jeśli Marek stwierdzi, iż nie wie skąd wzięła się u niej erytropoetyna, a Witalij Trypolski zaprzeczy, że to on podał jej ten niedozwolony środek, to pozostanie nam postawić kropkę na i..." - zaznaczył wiceprezes PKOl.

Badanie antydopingowe Kornelii Marek, które przeprowadzono po biegu sztafetowym 4x5 km, dało wynik pozytywny. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w olimpijskim laboratorium w Richmond rozpoczęła się analiza próbki B. 16 marca MKOl potwierdził obecność niedozwolonej substancji w organizmie Polki.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: zbigniew | PZN | wyjaśnienia | Kornelia Marek - Vancouver 2010

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama