Popis Bryanta, rekord Rockets

Kobe Bryant poprowadził Los Angeles Lakers do zwycięstwa nad Dallas Mavericks 108:104 po dogrywce w niedzielnym spotkaniu NBA.

Lider "Jeziorówców" zdobył aż 52 punkty, z czego większość w czwartej kwarcie i dogrywce. Bryant trafił 15 z 27 rzutów z gry i 20 z 27 osobistych.

Reklama

Avery Johnson, coach Mavericks, robił wszystko, aby powstrzymać najlepszego zawodnika gospodarzy, ale nic nie skutkowało. - Indywidualne krycie, podwajanie, potrajanie, a on i tak zdobywał punkty - powiedział. W czwartej kwarcie Bryant rzucił 22 z 28 "oczek" swojego zespołu, a dogrywce 8 z 15.

Mecz nie rozpoczął się jednak dla lidera Lakers zbyt dobrze. Szczególnie kłopoty sprawiały mu rzuty osobiste. W pewnym momencie miał tylko 30 procentową skuteczność w tym elemencie gry (3 z 10). Potem jednak nie pomylił się ani razu.

W czwartej kwarcie praktycznie toczył się bój pomiędzy Bryantem a Dirkiem Nowitzkim. Na punkty lidera Lakers odpowiadał lider Mavericks. I to właśnie Niemiec doporwadził do dogrywki trafiając za trzy na dwie sekundy przed zakończeniem regulaminowego czasu gry. W niej też miał szansę, ale przy stanie 107:104 dla gospodarzy pomylił się z dystansu. Piłkę zebrał Lamar Odom. Natychmiast został sfaulowany i wykorzystując jeden z dwóch rzutów wolnych przesądził o zwycięstwie gospodarzy.

Nadal świetnie spisują się Houston Rockets. W niedzielę pokonując Denver Nuggets 103:89 odnieśli 15. zwycięstwo z rzędu. Tym samym wyrównali klubowy rekord. Poprzednio dwa razy mieli tak udane serie, w tym ostatnio w sezonie 1993/94, kiedy zdobyli mistrzostwo.

"Rakiety" w końcu także awansowały w tabeli Konferencji Zachodniej. Mimo że zespół nie przegrał od 27 stycznia, to długo zajmował siódmą pozycję. Po niedzieli jest już piąty.

Trochę krótszą serią mogą się pochwalić San Antonio Spurs. Mistrzowie NBA wygrywając na wyjeździe z New Jersey Nets 93:83 zanotowali już dziewiąte zwycięstwo z rzędu. Najlepiej w szeregach gości zaprezentował się Tony Parker, który zdobył 25 punktów, zebrał osiem piłek i zanotował siedem asyst.

Świetny mecz w wykonaniu LeBrona Jamesa pomógł Cleveland Cavaliers pokonać Chicago Bulls 95:86. Lider "Kawalerzystów" zdobył 37 punktow, bardzo dobrze grając szczególnie pod koniec spotkania. - Po prostu żyję dla czwartej kwarty. Kiedy wynik jest niepewny, wtedy lubię wykonać swoją robotę - powiedział. James, który pod koniec trzeciej kwarty usiadła na ławce, aby odpocząć, na parkiet wrócił na 9.55 min do zakończenia meczu. W tym momencie "Byki" prowadziły 76:68. Końcówkę spotkania gospodarze wygrali jednak 27:10.

"Wielka trójka" poprowadziła Boston Celtics do zwycięstwa nad Atlanta Hawks 98:88. Paul Pierce zdobył 30 punktów, Kevin Garnett 20 "oczek" i zebrał 16 zbiórek, a Ray Allen dołożył 17 punktów.

Wyniki:

Cleveland Cavaliers - Chicago Bulls 95:86

Los Angeles Lakers - Dallas Mavericks 108:104 (po dogrywce)

Boston Celtics - Atlanta Hawks 98:88

Indiana Pacers - Milwaukee Bucks 128:106

New Jersey Nets - San Antonio Spurs 83:93

Washington Wizards - New Orleans Hornets 101:84

Charlotte Bobcats - Toronto Raptors 110:98

Minnesota Timberwolves - Seattle SuperSonics 108:111 (po dogrywce)

Houston Rockets - Denver Nuggets 103:89

Golden State Warriors - Portland Trail Blazers110:104

Sacramento Kings - Miami Heat 120: 109

Dowiedz się więcej na temat: "Dallas" | NBA | dallas mavericks | los angeles lakers | Los Angeles | lakers | rekord

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL