Polska - Szkocja: Remis bez satysfakcji

Remisowo zakończyła się konfrontacja Polska - Szkocja rozegrana w Bydgoszczy. Dwadzieścia tysięcy widzów nieźle się wynudziło, patrząc w pierwszej połowie na bezradne poczynania tak chwalonych ostatnio Polaków.

W drugiej odsłonie Polacy zagrali już lepiej, ale nie utrzymali prowadzenia zdobytego przez Radosława Kałużnego. W pierwszej połowie częściej przy piłce byli Szkoci, którzy agresywnie kryli i zmuszali rywali do błędów.

Reklama

Bez Radosława Kałuznego i Piotra Świerczewskiego w środku pola Polacy grali praktycznie z wyłączeniem pomocników. Jedynie Marek Koźmiński, zwłaszcza na początku spotkania, był bardzo aktywny w akcjach ofensywnych.

Brakowało przede wszystkim dokładnych dograń piłki do napastników i kontr w wykonaniu Polaków.

Najlepszą sytuację biało-czerwoni zmarnowali w końcówce pierwszej połowy, gdy z linii końcowej z lewej strony piłkę na środek pola karnego podawał Paweł Kryszałowicz, ale Marcin Żewłakow poślizgnął się na murawie. Za moment, także z lewej strony narożnika pola karnego dośrodkował Tomasz Zdebel, ale Paweł Kryszałowicz nie miał szans, by dojść do tej piłki. W każdym razie w ostatnim fragmencie tej odsłony Polacy zdominowali wydarzenia na boisku. Niestety, bez efektów, chociaż słabo po raz kolejny grający Zdebel wreszcie zdecydował się na strzał. Wyjątkowo niecelny.

Po przerwie za dwóch obrońców pojawili się na boisku pomocnicy - Radosław Kałużny i Jacek Krzynówek. To właśnie oni, już pięć minut później dali prowadzenie Polakom.

Na prawej stronie Marcina Żewłakowa faulował Callum Davidson, za co otrzymał żółtą kartkę. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkował na trzeci metr przed bramką Jacek Krzynówek. Wyskoczył jako pierwszy Tomasz Kłos i próbując zagrać ręka w powietrzu, zasłonił Neila Sullivana. Inna sprawa, że Szkot zbyt długo stał na linii bramkowej i nie przeciął lotu piłki. Wykorzystał to Kałużny, który głową z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki Szkotów.

Jednak w 66. minucie Szkoci mogli wyrównać. Stephen Crawford ograł obrońców polskich i wyłożył piłkę Scottowi Boothowi. Ten uderzył, ale wspaniale obronił Jerzy Dudek. Za moment, po odbiciu piłki przed siebie, Dudek był znowu w opałach, gdy uderzał Andy McLaren. Polski bramkarz, zasłonięty przez Szkotów, interweniował bardzo niepewnie. Była to najgroźniejsza sytuacja w wykonaniu rywali.

Za moment był już remis. Crawford uciekł Hajcie, po jego dośrodkowaniu przewrócił się Booth, jednak chyba nie dotykany przez Kałużnego. Rzut karny wykorzystał Booth. Strzela nie do obrony. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki Dudka.

Od 82. minuty Polacy grali w dziesiątkę, bo za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić Tomasz Iwan. Nic się już jednak na boisku nie zmieniło.

Szkoci od dwóch lat nie przegrali spotkania wyjazdowego i tym razem także potwierdzili, że może nie są błyskotliwą, ale bardzo solidna drużyną. Polacy nie podtrzymali serii zwycięskich spotkań i z pewnością z tego występu nie mogą być zadowoleni ani oni, ani liczni ich kibice.

Dowiedz się więcej na temat: szkoci | remis | Szkocja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje