Polska - Kuba 72:65

Koszykarki reprezentacji Polski wygrały w swoim trzecim meczu grupowym turnieju olimpijskiego z Kubą 72:65 (33:35) i zapewniły sobie awans do ćwierćfinału. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, a wynik przez prawie całe spotkanie oscylował wokół remisu.

Początek spotkania zdecydowanie dla Kubanek. Kilka trafień z rzędu zaliczyła Martinez i rywalki prowadziły 9:2, 12:4, 16:7 (9. min), grając szybko ale skutecznie w ataku. Sytuację zmieniła dopiero nieco strefa 2-3 ustawiona przez nasz zespół przyniosła zmianę obrazu gry. Następne pięć minut Polski wygrały 14:2 i w 12. minucie to one prowadziły 21:18 po celnym wolnym Elżbiety Trześniewskiej, która wraz z Małgorzatą Dydek miały największy udział punktowy w runie, a także popisały się kilkoma udanymi dwójkowymi akcjami. Nasza kadra zaczęła grać bardziej konsekwentnie w ataku dogrywając piłki do "Ptysia". Od tego momentu na parkiecie aż do przerwy trwała wyrównana walka i żadna ze stron nie uzyskała przewagi większej niż pięć "oczek". Niestety szybko (w 15. minucie) cztery faule na koncie złapała M. Dydek i musiała na chwilę usiąść na ławkę, co natychmiast wpłynęło na obraz ofensywy Polek oraz zaciętość walki na desce. Powrót naszej środkowej z powrotem przyniósł równowagę i to właśnie ona ustaliła dwoma wolnymi wynik do przerwy (33:35).

Reklama

Po przerwie trwała nadal walka kosz za kosz. Po "3" Joanny Cupryś w 24. minucie nasze zawodniczki wyszły na trzypunktowe prowadzenie, ale po chwili to Kubanki po kolejnej skutecznej kontrze prowadziły nawet 52:47 w 26. minucie. Wówczas sytuację uratowały dwa celne rzuty zza linii 6,25 m (Cupryś i Predehl).

Niestety dużo do życzenia pozostawiała gra w defensywie zagrożona zejściem za 5 przewinień Margo wyraźnie uważała, a pozostałe zawodniczki nie były w stanie zatrzymać szybko grających koszykarek Kuby, które z dużą łatwością zdobywały punkty w ataku. Kubanki miały sporo drugich szans w ataku i je wykorzystywały. Właśnie po skutecznej zbiórce i dobitce Martinez rywalki prowadziły 63:57 na 9 minut przed końcem. Polski zdołały się jednak otrząsnąć z marazmu i zdobyły za sprawą M. Dydek (obsługiwana przez Sylwię Wlaźlak) sześć "oczek" z rzędu doprowadzając do remisu. W tym momencie imponowała zdecydowaną grą Wlaźlak, która nie tylko celnie i dobrze dogrywała piłkę do "Ptysia", ale także wzięła na siebie ciężar gry w ataku. Za sprawą jej akcji 2+1 objęliśmy prowadzenie (66:63). Wprawdzie zespół Kuby szybko odpowiedział trafieniem, ale piłka wróciła do naszego zespołu. W ataku szansę na oddanie rzutu po udanej zbiórce miała M. Dydek, lecz postanowiła wycofać piłkę na obwód. Polki wykorzystały następne 30 sekund niemal idealnie i do końca. Dobre podanie otrzymała Margo, jednak podwojona oddała piłkę do dobrze ustawionej na skrzydle Patrycji Czepiec, która niemal równo z czasem przyznanym na akcję w ataku zdobyła swoje jedyne w meczu, ale jakże ważne punkty (było 68:65).

Trener Kubanek poprosił o czas i jego zawodniczki miały świetną okazję na wyrównanie bowiem nie pilnowana na skrzydle Kubanka zdecydował się na 38 s przed końcem na rzut za trzy. Na szczęście dla nas próba okazała się nieskuteczna. Podobnie było z trzema innymi rzutami z dystansu wykonywanymi przez rywalki w ostatnich sekundach już po dwóch celnych wolnych Wlaźlak, faulowanej na 32 s przed finałową syreną. Wynik meczu ustaliła również z wolnych najskuteczniejsza na placu M. Dydek.

Bohaterką spotkania była Małgorzata Dydek. Nasza środkowa była bardzo skuteczna (32 punkty, 13 zbiórek i 5 bloków) zarówno w obronie jak i w ataku. Dodatkowo od 16. minuty grała z 4 przewinieniami na koncie.

Polki awansowały do ćwierćfinału, a niewiadomymi jest miejsce w grupie jakie zajmą po zakończeniu wszystkich gier i następny rywal. Kluczowe będzie spotkanie Korea - Kuba. W przypadku sukcesu Kubanek, zajmiemy trzecie miejsce w grupie, w razie zwycięstwa Azjatek podopieczne Tomasza Herkta będą musiały zadowolić się czwartą pozycją.

Dowiedz się więcej na temat: Kuba

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje