Polska kontra Dream Team

O 20.30 w Olympiahalle w Innsbrucku Polska zagra z Francją w ostatnim meczu fazy głównej mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych. "Biało-czerwoni" są już w półfinale, "Trójkolorowi" muszą o niego jeszcze walczyć.

Słynne zdanie Gary'ego Linekera, że futbol to taka gra, w której wszyscy grają ze wszystkimi, a na końcu i tak wygrywają Niemcy, można z jedną tylko drobną zmianą odnieść do piłki ręcznej. Od dwóch lat wszystko wygrywają Francuzi. W 2008 roku olimpijskie "złoto", rok temu mistrzostwo świata w Chorwacji i jeśli będą najlepsi na austriackim Euro, dokonają rzeczy, która nie udała się jeszcze nikomu - zdobędą potrójną koronę, swoistego hat-tricka.

Reklama

Teraz są w ich grze jednak wyraźne odstępstwa od formy prezentowanej na poprzednich turniejach. W każdym meczu w Wiener Neustadt i Innsbrucku mieli kłopoty. Zdarzają im się przestoje, nawet po 20 minut,kiedy nie potrafią zdobyć bramki. Z Czechami prowadzili do przerwy siedmioma golami, potem przez prawie 20 minut nie dali rady pokonać bramkarza Martina Galię i zrobił się remis. Z Hiszpanią prowadzili sześcioma trafieniami, skończyło się szczęśliwym remisem. Z Niemcami było siedem przewagi, ale drużyna Heinera Branda przegrała po emocjonującej końcówce dwoma golami.

O klasie Francuzów świadczy to, że nawet gdy są dalecy od najwyższej formy, to ciężko znaleźć zespół, który potrafi to wykorzystać. Czy mają na to szanse Polacy? - Pamiętajmy nasze ostatnie mecze. Niemal w każdym jechali z nami jak chcieli. W Niemczech na MŚ do przerwy było po równo. Potem parę minut drugiej połowy i prowadzili dziewiątką. I tak mniej więcej za każdym razem - opowiadał Bogdan Wenta.

Obniżka formy mistrzów świata jest o tyle zaskakująca, że grają od lat niemal w takim samym składzie nazywanym Dream Teamem. - Mają takie indywidualności, że mogą wygrać z każdym bez większej taktyki. Ale my, trenerzy, tutaj na mistrzostwach, widzimy że dzieje się coś dziwnego z nimi. Mają te przestoje i mają swoje problemy. Jeden z braci Gille ma kontuzję, Karabaticiowi też coś tam się przytrafiło, któryś był przeziębiony. Ale i tak mają niesamowitego skrzydłowego Abalo, Jerome Fernandez wydaje się być niezłej formie, Daniel Narcisse jest chyba najświeższy - mówi Wenta. To właśnie Narcisse`a nazywa się Air France, ze względu na jego niesamowitą swobodę wybicia się w powietrze i sprawiania wrażenia, że się w nim utrzymuje. - I jest w bramce niesamowity Omeyer. On im wygrał mecz z Czechami, on ich obronił z Niemcami. Oni z niego żyją. Możemy zawodników przygotować na wszystko, ale na końcu i tak staną oko w oko z Omeyerem - zaznacza Wenta.

Od dwóch lat - z jednym wyjątkiem w eliminacyjnym meczu do Euro z Czechami - Francja nie wygrywała tylko tych spotkań, których nie musiała wygrać. Na igrzyskach z Polską, w Chorwacji z gospodarzami w fazie grupowej. Dzisiaj niestety mają o co grać, chyba że wcześniej Hiszpania nie pokona Słowenii. Ale i tak będzie to spotkanie o pierwsze miejsce w grupie, którego stawka może być taka, by uniknąć w półfinale Chorwatów.

Leszek Salva, Innsbruck

CZYTAJ TAKŻE

Islandia w półfinale

ME: Polaków da się pokonać

ORŁY WENTY POKONAŁY CZECHÓW I SĄ W PÓŁFINALE - CZYTAJ RELACJĘ Z MECZU

Francja nie dała szans Słowenii

Tabela nie kłamie! Zobacz kto z kim i kiedy!

Mocny apel Bońka do "Orłów Wenty"

Polacy zagrali najlepszy mecz mistrzostw

Czy Polakom opłaca się wyeliminować Francję?

Dowiedz się więcej na temat: Francja | mecz | team | reczna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje