Polonia Warszawa: Podsumowanie rundy jesiennej 2010

Zastanawialiście się kiedyś co powstanie, gdy w jednym miejscu spotykają się szalony prezes, nieźli piłkarze i trener, który ni w ząb nie rozumie polskiego? To proste - dokładnie tak na starcie jesieni wyglądała Polonia Warszawa!

Runda jesienna w wykonaniu "Czarnych Koszul" przypominała jazdę kolejką górską. Najpierw wagoniki prowadzone głównie przez Adriana Mierzejewskiego i Artura Sobiecha wyjechały na sporą wysokość, a potem z impetem ruszyły w dół. Kiedy jednak tylko wagoniki zmieniły kurs na ten prowadzący do środka ligowej tabeli natychmiast interweniował nieobliczalny prezes - Józef Wojciechowski.

Reklama

- Co robić, co robić? Przecież mieliśmy wjechać na górę i potem rozjeżdżać konkurentów do tytułu mistrza - zastanawiał się kierujący ruchem na Konwiktorskiej Wojciechowski. - Jak to możliwe, że przegraliśmy z Koroną? - pytał prezes. - To wina trenera Jose Mari Bakero. Pije, nie ma kontaktu z zawodnikami (nie mówi po polsku), a prezesa traktuje niepoważnie - podpowiedział natychmiast komitet nieomylnych, który prezes Wojciechowski stworzył, by oceniać zawodników i trenera po meczach (czytaj: otrzymać legitymację na kolejne szalone posunięcia).

Komitet (nie)omylnych i Klub Kokosa

W skład komitetu zupełnie przypadkiem wszedł m.in. dyrektor sportowy Paweł Janas, który po pierwszej wpadce Bakero z gracją wskoczył w jego buty. Chociaż jednak zmienił się maszynista, to pociąg dalej nie potrafił wrócić na właściwe tory. Miały być spektakularne zwycięstwa i pozycja w czubie tabeli, a Poloniści prowadzeni przez Janasa stali się specjalistami od remisów. Mimo że Arce Gdynia, Śląskowi Wrocław i Polonii Bytom daleko do miana ligowych ekspresów, to aspirująca do tego miana "Duma Stolicy" z meczów z nimi przywiozła tylko trzy punkty.

Planowe zwycięstwo z Cracovią niespecjalnie poprawiło nastroje w szatni, zwłaszcza, że zaraz potem Polonia znowu dołowała. Prezes Wojciechowski szalał: schodził w przerwach do szatni, zamrażał pensje i premie (nie tylko piłkarzom, wszystkim pracownikom klubu) i groził zesłaniem do "Klubu Kokosa". Zresztą ów klub o wdzięcznej nazwie, to akurat świetna inicjatywa dowodząca niebywałej kreatywności JW. Oto właściciel Polonii wpadł na pomysł, by zsyłać piłkarzy, którzy zawodzą w lidze nie do Młodej Ekstraklasy ("bo mi będą demoralizować młodych!"), ale prosto na... schody obiektu przy Konwiktorskiej, gdzie delikwenci w rodzaju Daniela Kokosińskiego (pierwszego członka klubu), czy Ebiego Smolarka pobiegają z góry na dół i odwrotnie i przemyślą swoje postępowanie.

Gran Derbi Europa a sprawa polska

Pomysł z zawiązaniem "Klubu Kokosa" uznać należy za całkiem niezły środek wychowawczy, bo - jak mówi prezes - piłkarze to "młodzi i rozkapryszeni ludzie, którzy zarabiają ogromne pieniądze i trudno nad nimi zapanować". Nie potrafił tego Bakero (choć akurat on na krótko zdołał okiełznać szatnię), nie potrafi także Janas. Wróble na Konwiktorskiej już ćwierkają, że jeszcze przed startem rundy wiosennej "Janosik" będzie musiał podłożyć głowę pod topór. Jego sytuacja jest tym gorsza, że przy okazji wyjazdu z prezesem na Gran Derbi do Barcelony, kapitan drużyny, Adrian Mierzejewski krytykował ponoć metody treningowe "Janosika" i psioczył na atmosferę w szatni.

Kapitan Polonii to akurat jedyny zawodnik, który w przekroju całej rundy nie zszedł poniżej przyzwoitego poziomu. Cieniem na jego postawie kładzie się jednak przeciek o podszeptach skierowanych przeciwko Janasowi. Jeśli te rewelacje okazałyby się prawdziwe, to trzeba by oficjalnie stwierdzić, że Mierzejewskiemu brakuje piątej klepki, bo pogłębianie anarchii w polonijnej szatni bez wątpienia nie służy dobru klubu, które dla kapitana powinno być bezwzględnie najważniejsze.

Nowak - Wojciechowski 2-0

Nie chciałbym być teraz w skórze któregokolwiek z piłkarzy Polonii. Bo choć na konto regularnie wpływa pokaźna sumka, to jednak atmosfera wzajemnych podejrzeń i strachu przed dniem, kiedy skończy się cierpliwość prezesa musi być paraliżująca. Paradoks polega na tym, że chociaż podobnie myśli wielu ligowców, to gdy pojawia się oferta od Józefa Wojciechowskiego niewielu zdobywa się na odmowę. Z jakiego powodu zatem, skoro nie dla sportowych wyzwań, przychodzą do Polonii? To proste. Jak mawiał Leo Beenhakker w reklamie: "For money!"

Ciekawy na tym tle jest casus Dawida Nowaka, napastnika PGE GKS-u Bełchatów, który najpierw kontrakt z Polonią podpisał, by kilka tygodni później wycofać się z umowy. Chociaż w Bełchatowie zarobi bez porównania mniej niż na Konwiktorskiej, to jednak w piłkę grać będzie pewnie nie gorzej niż jego niedoszli koledzy z Warszawy.

Napastnik Bełchatowa to zresztą teraz wróg publiczny nr 1 dla prezesa Wojciechowskiego. Najpierw JW musiał przełknąć gorzką pigułkę po odstąpieniu Nowaka od kontraktu, a na deser napastnik strzelił w bezpośrednim meczu trzy bramki i Polonia przegrała z PGE GKS-em 3-2!

Dodajmy, że przed sezonem Wojciechowski pozyskał z Bełchatowa trzech kluczowych zawodników - Dariusza Pietrasiaka, Jakuba Tosika i Patryka Rachwała. Z tego grona tylko Tosik grał przyzwoicie, chociaż jego forma była odwrotnie proporcjonalna do tej prezentowanej przez cały zespół, z czasem się rozkręcał. O Pietrasiaku niech świadczy to, że prezes Wojciechowski chciał go wysłać do "Klubu Kokosa", natomiast Rachwał przez całą rundę zagrał ledwie 342 minuty i niczym się nie wyróżnił.

Pomieszane priorytety

Mimo permanentnego stanu wyjątkowego, jaki panuje w Polonii, na przeprowadzkę z Chorzowa do stolicy zdecydował się już utalentowany Maciej Sadlok. Ciekawe jak reprezentacyjny obrońca odnajdzie się w klubie, który jest kompletnym przeciwieństwem Ruchu? Póki co bowiem, w Polonii najpierw myśli się o pieniądzach, a potem o sportowej rywalizacji. Śmiem twierdzić, że w Chorzowie jest odwrotnie, czego dowodem niech będzie poprzedni sezon.

Zdaje się, że na początku drogi na piłkarski szczyt lepiej wpatrywać się w tych, którzy dysponując mniejszymi środkami osiągnęli dobry rezultat, niż wielkimi pieniędzmi finansować przeciętność.

Czytaj inne teksty Bartka i dyskutuj z nim na blogu - Zapraszamy!

Zobacz również:

Legia Warszawa - podsumowanie rundy jesiennej sezonu 2010/2011

PGE GKS Bełchatów - podsumowanie jesieni 2010

Śląsk Wrocław w rundzie jesiennej 2010/2011

Jagiellonia Białystok - podsumowanie jesieni 2010

Wisła Kraków - podsumowanie rundy jesiennej

Cracovia w krytycznej sytuacji, zdarzy się cud?

Zagłębie Lubin - podsumowanie jesieni 2010

Polonia Warszawa - podsumowanie rundy jesiennej 2010

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama