Pokrzyczał i zdobyli punkty

Jurij Szatałow po ostatnim gwizdku sędziego, Marcina Borskiego mógł odetchnąć z ulga, albowiem to jego podopieczni zdołali zgarnąć komplet oczek. - To są bezcenne punkty. Jeszcze nie mamy utrzymania, musimy walczyć do samego końca - otwarcie przyznaje trener Polonii.

Bytomianie w końcówce wyrwali Arce trzy punkty. Ostatecznie spotkanie zakończyło się rezultatem 2:1 (0:0). Po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Adrian Klepczyński i Michal Zieliński. - To świadczy tylko o ich wysokiej dyspozycji. Nasze mecze dla kibiców mogą być interesujące, bo walczymy do samego końca, podobnie było z Cracovią - przypomina ukraiński fachowiec. - Po meczu musiałem pokrzyczeć troszeczkę na chłopaków. Zagraliśmy słabo, także do najbliższej kolejki musimy wyeliminować pewne mankamenty - dodaje.

Reklama

Kibice niebiesko-czerwonych przy stanie 1:0 dla gości piątkowego widowiska w pewnym momencie dali do zrozumienia piłkarzom Polonii, że nie mają ambicji. Co na ten temat sądzi opiekun bytomskiej jedenastki? - Dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe. Wiadomo, że najlepiej śpiewa się, gdy prowadzimy, cały czas wygrywamy. Apeluję do naszych fanów, aby byli z nami na dobre i na złe, do ostatniego gwizdka sędziego. Po strzeleniu wyrównującej bramki stworzyli niesamowite widowisko, podobnie jak oprawę, która strasznie rzucała się w oczy - uśmiecha się Jurij Szatałow.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jurij Szatałow

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje