Podhale czy Tychy? Gorączka rośnie

Wojas Podhale czy GKS Tychy będzie rywalem Comarch Cracovii w decydującej rywalizacji o mistrzostwo Polski w hokeju na lodzie? Odpowiedzi na to pytanie, po środowym meczu (początek godz. 18.15) jeszcze nie poznamy, bo rywalizacja "Górali" ze "Ślązakami" jest bardzo zacięta i po czterech spotkaniach mamy remis 2:2.

ZAPRASZAMY DO ŚLEDZENIA RELACJI Z TEGO SPOTKANIA

Reklama

Podhale udanie rozpoczęło zmagania z Tychami wygrywając dwa pierwsze mecze w Nowym Targu. Wydawało się, że "Szarotki, które w sezonie regularnym uzyskały najlepszy bilans, już bez większych problemów uporają się z rywalem. Trener tyszan, Miroslav Ihnaczak jednak przestrzegał: - Ta rywalizacja jeszcze się nie skończyła.

I rzeczywiście, przy wsparciu swoich kibiców, wicemistrzowie Polski, odrobili straty. W rywalizacji do czterech zwycięstw mówi się, że wynik piątego meczu ma kluczowe znaczenie, dlatego środowy mecz jest tak ważny. Drużyna, która przegra będzie grała już z "nożem na gardle".

Nieco inaczej na sprawę patrzy kapitan GKS-u, Adran Parzyszek. W wypowiedzi dla katowickiego "Sportu" mówi: "Od początku play offu do znudzenia powtarza się, że ten właśnie mecz jest ważny. Tymczasem każde spotkanie ma swoją wagę."

Podobnie rozumuje środkowy "Szarotek" - Krzysztof Zapała: " Rozumiem, że kibice i dziennikarze spekulują na temat każdego występu, ale teraz nie ma co gadać, bo jesteśmy na finiszu tej konfrontacji". Zapała przyznaje, że dopiero w czwartym spotkaniu jego drużynie udało się rozszyfrować taktykę rywala. "Byliśmy blisko wygranej, szkoda, że nam się nie udało" - żałuje.

Parzyszek z Zapałą rywalizują ze sobą podczas bulików. "Często byłem bezradny podczas tych potyczek, ale w niedzielnym spotkaniu było już trochę lepiej. Adi jest mistrzem w tym elemencie gry" - twierdzi Zapała,

Kibice Podhala są nieco zaniepokojeni formą drugiego ataku, a zwłaszcza Milana Baranyka, który nie może odzyskać dyspozycji strzeleckiej z sezonu regularnego. "Wszyscy, którzy myśleli, że wygramy 4:0 z Tychami, to byli w dużym błędzie. Tak się nie stało i gramy dalej, teraz chcemy zrobić następny krok by zagrać w Finale. Nie obchodzą mnie komentarze typu, że jestem bez formy, bo to jest nie prawda, jeśli ktoś tak uważa to niech myśli tak dalej. Ja zawsze daję z siebie wszystko". - skomentował na oficjalnej klubowej stronie napastnik Wojasa Podhale Milan Baranyk.

Dowiedz się więcej na temat: mistrzostwo Polski | rywalizacja | gks | Tychy | Podhale Nowy Targ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje