Po meczu Zepter - Villeurbanne: Było blisko

Na trybunach hali l'Astroballe, gdzie na co dzień rozgrywa swoje mecze ASVEL Villeurbanne rozwieszony jest potężny transparent treści: "Dream Team zmienił swoje miejsce. Żegnajcie Michael, Magic, Larry, witajcie Yann, Laurent i Jim". W pierwszym meczu w ramach Suproligi niewiele brakło, by ta francuska drużyna uległa mistrzowi Polski Zepterowi Idea Śląsk Wrocław.

Nieliczni przewidywali, że wrocławianie stawią tak duży opór faworyzowanej drużynie z przedmieść Lyonu, w której występowało na parkiecie dwóch wicemistrzów olimpijskich z Sydney Laurent Sciarra i Jim Bilba (trzeci z nich Yann Bonato leczy kontuzję ścięgna achillesa). Jednak spotkanie udowodniło, że w Zepterze drużyna jest, drużyna z charakterem która potrafi rzucić poważne wyzwanie znacznie silniejszym kadrowo rywalom.

Reklama

II trener gospodarzy Jacek Winnicki przed meczem mówił, że podstawowym zadaniem jest szybki powrót do obrony i dobre zastawianie, by uniemożliwić graczom gospodarzy wykorzystywanie drugim szans w ataku. Te zadania w dużym stopniu udało się graczom z Wrocławia zrealizować, choć to właśnie gospodarze wygrali deskę (31-22) i byli także lepsi w ofensywnych zbiórkach 8-5 (4 zbiórki w ataku, a łącznie 7, zaliczył Joe Stephens). Duży wpływ na taki przebieg walki na miały szybko złapane faule przez graczy grający na pozycjach 4 i 5. Adam Wójcik miał na swoim koncie 4 przewinienia już w 26. minucie, a już na początku ostatniej ćwiartki parkiet opuścić musiał Joe McNaull. Te powody, a także doskonała dyspozycja rzutowa centra miejscowych Arthura Longa (24 pkt, 9/15 z gry), spowodowały, że pierwszopiątkowi zawodnicy grający na pozycjach silnego skrzydłowego (w Villeurbanne Jim Bilba) środowego w ekipie ASVEL osiągnęli większą zdobycz punktową (37:22). Do tego należy dodać nieobecność we Francji kontuzjowanego centra Seana Marksa, który na pewno dałby się we znaki defensywnie gości.

Bardzo dobrze radzili sobie gracze obwodowi wrocławian, mimo iż naprzeciwko mieli takich graczy jak Sciarra i Paszutin. Maciej Zieliński zdobył 14 punktów (Paszutin zaledwie 8), a Raimondas Miglinieks nie trafil wprawdzie do kosza, ale swojego vis a vis Sciarre "pokonał" w ilości asyst (9-4). Doskonałą zmianę dał niewątpliwie bohater meczu w polskiej ekipie Dominik Tomczyk. Trafił 5 rzutów na siedem prób (71 procent) zza linii 6,25 m. Do czego dodał jeszcze 6 "oczek", co umożliwiło mu zostanie najlepszym strzelcem Zeptera Idea. Na nieszczęście dla teamu z Wrocławia, w drużynie gospodarzy także dobrą zmianę dał grający z tyłu Laurent Pluvy (16 pkt i 5 asyst).

Gracze z Wrocławia popełnili 14 strat (10 rywale), co przy wyrównanym meczu miało znaczenie, jak również większa gorliwość sędziującej to spotkanie pary arbitrów szwajcarsko-włoskiej, do odgwizdywania fauli naszym zawodnikom. Ilość 26 fauli po stronie Śląska w stosunku do 13 po stronie francuskiej na pewno nie odzwierciedla przebiegu wydarzeń na placu.

Było blisko. Szkoda, bo jak mówił po spotkaniu coach Zeptera Idea Andriej Urlep, każde zwycięstwo w fazie grupowej na wyjeździe będzie miało wagę złota. Generalnie jednak mimo porażki ekipa zasłużyła na pochwały, trzeba bowiem podkreślić, iż nasz zespół rzadko ma okazję do spotykania się z tak utytułowanymi rywalami, a mecze w lidze wygrywa łatwo. Pierwsze zwycięstwo w Suprolidze miejmy nadzieję kibice zobaczą we Wrocławiu, gdzie w przyszłym tygodniu mistrzowie Polski podejmować będą CSKA Moskwa.

Dowiedz się więcej na temat: mecze | idea

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama