Po meczu Zepter Idea - CSKA: Porażka boli, ale...

W swoim drugim meczu w Suprolidze Zepter Idea poniósł drugą porażkę, tym razem ulegając wyraźnie CSKA Moskwa. Wrocławianie przegrali jednak ze znacznie wyżej notowanym rywalem. Drużyną, która jest jednym z faworytów Suproligi i po meczu, w którym goście wznieśli się na absolutne wyżyny i tak wielkich swoich umiejętności.

Przed spotkaniem szkoleniowiec gospodarzy Andriej Urlep podnosił wielkie znaczenie wygranych na tablicach dla końcowego wyniku. - Jeśli wygramy zbiórki, wygramy spotkanie - mówił. Można powiedzieć, że miał rację, ale to nie przegrane "deski" (23-28) były powodem porażki mistrza Polski. W pomeczowych wypowiedziach na czoło, jako powód porażki wybijała się słaba skuteczność Zeptera, ale statystyki wskazują, że w rzutach za dwa punkty była ona identyczna, 55-procentowa (Zepter 21/38, CSKA 17/31). Prawdziwy powód porażki gospodarzy tkwił w fantastycznej skuteczności Rosjan zza linii 6,25 m. Gracze z Moskwy trafili 14 rzutów za trzy na 25 prób (wspaniała 56-procentowa skuteczność) na co wrocławianie odpowiedzieli zaledwie czterema udanymi takimi rzutami. Co więcej nasi sąsiedzi zdobyli w ten sposób 42 "oczka" czyli połowę całej swojej zdobyczy. Doprawdy trudno pokonać tak doskonale trafiającego z dystansu.

Reklama

Oczywiście byłoby zbyt proste doszukiwać się przyczyn porażki Zeptera Idea tylko w doskonałej grze podopiecznych Walerego Tikhonienki. W grze wrocławian było przecież sporo mankamentów. Po I udanej kwarcie koszykarze Śląska nie mogli znaleźć recepty na skuteczną grę w ataku. Indywidualne akcje, niecelne rzuty i straty (jednak tylko 12, przy 15 gości) powodowały kontry i łatwe punkty dla CSKA. Wydawało się momentami, jakby prowadzącym grę zabrakło koncepcji, a wypracowane sytuacje kończone niecelnymi rzutami tylko to wrażenie potęgowały. Podstawowi gracze Zeptera występujący na pozycjach 1 i 2 zdobyli łącznie 18 punktów, a ich vis a vis zapisali sobie na koncie aż 38 (z czego 31, aż 8x3, zdobył fantastyczny Koudelin). Również przegrana rywalizacja w ilości asyst (9-19) świadczy o przewadze Rosjan z tyłu.

Zawodnicy podkoszowi mistrza Polski toczyli wyrównaną walkę z rosyjskimi rywalami. Świetną zmianę dał w I i II kwarcie Joe McNaull, ale na nieszczęście dla miejscowych również rezerwowy center Rosjan, Iadgar Karimov zaliczył niezłe spotkanie. Sporo ożywienia do gry "na deskach" wniósł debiutujący w Suprolidze Sean Marks, a jego wsad z powietrza po zagraniu Raimondsa Miglinieksa był najefektowniejszą akcją meczu. Również ławka Zeptera wygrała swoisty pojedynek z rezerwami gości (21-18), ale ten fakt, wobec niewielkiej różnicy nie mógł wpłynąć na losy meczu.

Porażka w drugim meczu Suproligi i bilans 0-2 na pewno boli i martwi w kontekście trzech następnych meczów wyjazdowych (Ateny, Split i Siena), ale jest to cenna nauka. Zbieranie doświadczeń w pojedynku z czołowymi ekipami europejskimi na pewno będzie procentować. Przegrać z CSKA Moskwa to przecież nie wstyd. Coś o tym powiedzieć mogą koszykarze Panathinaikosu.

Dowiedz się więcej na temat: Moskwa | porażka | idea | CSKA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje