Płonie grunt pod nogami Franza Smudy

Płonie ziemia pod nogami Franza Smudy. Jakoś dziwnie stracił poparcie we władzach PZPN-u teraz, na rok przed Euro 2012, gdy akcja "przygotowanie zespołu, który nie skompromituje się na ME" powinna wkraczać w decydującą fazę.

Wieść gminna niesie, że jeśli Smuda przegra mecze z Argentyną i Francją, jego głowa spadnie. Wyniknie z tego, że nieprawdziwą okaże się wygłaszana także przeze mnie opinia, że przygotowanie próby generalnej przed Euro 2012 (3 mecze w krótkim czasie z mocnymi rywalami) skończyło się fiaskiem (są dwa sparingi z rywalami w rezerwowych składach). Ucięcie głowy trenera zasygnalizuje, że PZPN traktował te mecze jakby miały rangę mistrzowską!

Reklama

Pierwsza poważna próba wbicia noża w plecy Smudzie bierze się z tego, że Franz stracił poparcie społeczne, jakim cieszył się w 2009 roku, gdy wybierano go na selekcjonera. Grzegorz Lato najwyraźniej uznał, że robi złoty interes biorąc Smudę. Był przekonany najwyraźniej, że po pierwsze - kibice dadzą mu spokój i skończą z przyśpiewką "Je... PZPN", a po drugie - hasło "Smuda czyni cuda" musi przecież być prawdziwe, więc wbrew temu, że nie mamy ani jednego piłkarza klasy światowej, Franz wyczaruje wspaniale grającą drużynę, która zamiecie pod szafę brud wynikły przez długoletnie nieróbstwo i niekompetencję pezetpeenowskiej aparatury.

Dziwnym trafem okazało się, że z przyjęciem Smudy do PZPN-u kibice nie zapałali miłością do Grzegorza Laty, a i reprezentacja nie zaczęła grać jak Barcelona, czy choćby Manchester United. Do tego jeszcze dochodzą seksafera i ta alkoholowa. "Ewentualna zmiana trenera mogłaby odwrócić uwagę od tego wszystkiego" - radzą mądre głowy w piłkarskiej centrali.

A przykład idzie z góry. Premier Donald Tusk zapowiedział bojkot meczu Polska - Francja ("Przy takich cenach biletów na mecz się nie wybieram, bo nie chcę być na otwarciu dla garstki ludzi".), więc zarząd PZPN najwyraźniej począł bojkotować Franza Smudę. Prezes Lato podnosi ceny biletów na 80, 160 i 240 zł (tyle wejściówki miały kosztować, gdybyśmy z Francją grali w Gdańsku, w Warszawie, na mniejszym stadionie będzie już znacznie taniej), żeby mecze były "bardziej dostępne dla rodzin" (może zapomniał dodać, że dla rodziny PZPN-u), a szef rządu, który dotował budowę areny bojkotuje jej otwarcie. I tak to się kręci...

Dyskutuj z Michałem Białońskim na jego blogu - Kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: PZPN | Euro 2012 | reprezentacja Polski | Franciszek Smuda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama