Piotr Giza strzelił pierwszego gola w 2011 roku

12:01 i 20 sekund - o tej godzinie padł pierwszy gol 2011 roku na polskich boiskach. Jego strzelcem został Piotr Giza. Pomocnik Cracovii sprytnym strzałem głową przelobował bramkarza rywali, otwierając wynik tradycyjnego Treningu Noworocznego, w którym zmierzyły się pierwsza z rezerwową drużyną "Pasów".

Tuż po pierwszym kopnięciu piłki przez prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, pierwsza drużyna Cracovii szybko zabrała się do roboty. Niespełna półtorej minuty potrzebowali piłkarze w biało-czerwonych pasach, aby wyjść na prowadzenie i strzelić pierwszego gola w 2011 roku. Szczęśliwcem okazał się Piotr Giza, który przelobował bramkarza rezerw strzałem głową. Tym samym piłkarz wracający na stadion przy ulicy Kałuży po trzyletniej przygodzie w Legii Warszawa od razu zapisał się w klubowych kronikach.

Reklama

Strzelec gola zupełnie nie przejął się "klątwą", która mówi, że ten, kto otworzy wynik treningu, pożegna się z klubem (w ostatnich trzech latach w ten sposób z Cracovią żegnali się Marcin Bojarski, Przemysław Kulig i Dariusz Pawlusiński). - Nie wierzę w zabobony. Wyszedłem na boisko po to, żeby strzelać gole. Cieszę się, że udało się wpisać na listę strzelców - przyznał gorąco witany przy Kałuży "Gizmo".

Słabo dysponowana tego dnia drużyna rezerw w pierwszej połowie straciła jeszcze dwa gole. Na 2-0 podwyższył strzałem z rzutu karnego Bartłomiej Dudzic, po tym jak sędzia Sławomir Steczko podyktował rzut karny za faul na nim samym, a wynik meczu na 3-0 ustalił ładnym uderzeniem z dystansu Sławomir Szeliga.

Trening Noworoczny A.D. 2011 był inny niż wszystkie do tej pory. Rozegrany został bowiem po raz pierwszy na oddanym do użytku we wrześniu 2010 roku nowym stadionie Cracovii. Frekwencja jak zwykle dopisała - przy Kałuży zjawiły się ponad cztery tysiące widzów, ale nie brakło głosów, że atmosfera dawnych Treningów Noworocznych wyparowała bezpowrotnie. Wcześniej tradycją było, że tuż po sylwestrowej zabawie kibice Cracovii zjawiali się na stadionie z szampanem za pazuchą, a nadejście nowego roku celebrowali odpalając na trybunach fajerwerki. Teraz musieli o tym zapomnieć. Wnoszenie alkoholu zostało zakazane, podobnie jak środków pirotechnicznych. Zamiast łykiem napoju wyskokowego kibice musieli się rozgrzać gorącym dopingiem, a fajerwerki musiały im zrekompensować wyczyny piłkarzy na boisku. Taka jest jednak cena postępu, jaki zrobiła Cracovia przenosząc się na nowoczesny stadion.

Sporą niespodzianką był udział w Treningu Noworocznym kapitana drużyny, Arkadiusza Radomskiego. Tuż po zakończeniu rundy jesiennej oznajmił on bowiem, że ma plany urlopowe i pierwszego stycznia nie wybiegnie na boisko, aby kopać piłkę na mrozie. Te słowa wywołały burzę wśród fanów Cracovii, którzy zarzucili kapitanowi niepoważne traktowanie swoich obowiązków. Na temat planowanej absencji Radomskiego wypowiedział się również prezes klubu, Janusz Filipiak, który w jednym z wywiadów zapowiedział rozmowę dyscyplinującą z 33-letnim piłkarzem.

Do rozmowy nie doszło. Radomski jak gdyby nigdy nic, zjawił się na stadionie i punktualnie o godzinie 12 wraz z kolegami wybiegł na murawę stadionu przy ulicy Kałuży. Oczywiście z kapitańską opaską na rękawie.

"Akurat byłem w Krakowie, więc zmieniłem plany i postanowiłem przyjść na trening" - przyznał po meczu Radomski". W kuluarach mówiono jednak, że w podjęciu decyzji pomógł mu dyrektor sportowy, Tomasz Rząsa.

Nie wszyscy piłkarze Cracovii, którzy wzięli udział w Treningu Noworocznym spędzali sylwestra w Krakowie. Prawdziwym poświęceniem wykazał się bramkarz, Łukasz Merda, który pokonał 500 kilometrów, aby stanąć w bramce pierwszej drużyny "Pasów". Jego obecność była konieczna, bo mieszkający w Krakowie dotychczasowy podstawowy bramkarz, Marcin Cabaj pożegnał się z klubem, a trzeci golkiper, Milos Budaković spędzał sylwestra w Serbii.

- Nie miałem sylwestra, bo jechałem całą noc, aby dotrzeć do Krakowa. Przejechałem 500 kilometrów z Trzciela, gdzie mieszkają moi rodzice, aby zagrać w tym meczu. W końcu to tradycja - przyznał 30-letni bramkarz.

Paradoksalnie pierwszy występ Merdy w Treningu Noworocznym i to okupiony sporym poświęceniem, może się okazać jego pożegnalnym meczem w drużynie "Pasów".

- Prawdopodobnie pożegnam się z Cracovią. Od kilku dni na rozmowę ze mną próbuje się umówić prezes Jakub Tabisz. Wszystko wskazuje na to, że zmienię klub. Jestem taki, że nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą - podsumował Łukasz Merda. Jego słowa, to kolejny znak że rok 2011 będzie rokiem zmian w Cracovii. Trwa przebudowa drużyny. Już 10 stycznia na testy pod Wawel ściągną kandydaci do gry w "Pasach". Wcześniej, bo 7 stycznia Cracovia ogłosić ma transferową "bombę". Nazwisko piłkarza jest jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic w klubie.

Cracovia I - Cracovia II 3-0 (3-0)

Bramki:

1-0 Giza 2.

2-0 Dudzic 20.

3-0 Szeliga 24.

Cracovia: Merda - Janus, Jarabica, Polczak, Wasiluk, Sasin, Radomski, Giza (26. Klich), Szeliga (26. Łuczak), Moskała, Dudzic (26. Krzywicki).

Młoda Cracovia: Skrzeszewski - Soprych, Grzesiak, Biernat, Wieczorek, Pytel, Romanek, Żołądź, Rupa, Połomski, Florek oraz Sarga, Starowicz, Gajda, Nawrocki, Szkotak, Darowski, Piszczek.

Sędzia: Sławomir Steczko. Widzów: 4155.

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje