Piłkarze Lecha: nie jesteśmy na straconej pozycji

Mistrzowie Polski zgodnie podkreślają, że w Pradze zagrali zdecydowanie lepiej niż w poprzednim spotkaniu z Interem Baku. Taka gra nie wystarczyła jednak nawet do remisu - za tydzień w rewanżu w Poznaniu Lech będzie musiał odrobić jedną bramkę.

- Ta bramka dla Sparty była dość przypadkowa, nieszczęśliwie się to dla nas ułożyło. Dopiero po tym strzale złapali wiatr w żagle, a szkoda, bo wcześniej, poza dwoma strzałami, w ogóle nam nie zagrażali - mówi kapitan Lecha Bartosz Bosacki i podkreśla, że to jego drużyna miała więcej okazji - Taka jest niestety piłka, my swoich szans nie wykorzystaliśmy. Nawet jednak gdybyśmy wygrali, to i tak musielibyśmy coś poprawić w grze. To specyfika sportu - twierdzi Bosacki. Napastnik Artur Wichniarek również uważa, że Lech zagrał lepiej niż przed tygodniem z Interem Baku. - Dlatego powinniśmy optymistami. Szkoda tej straconej bramki, bo wynik 1-0 stawia Spartę w lepszej sytuacji. Tyle że aby przejść do kolejnej rundy i tak musimy strzelać bramki - przyznaje Wichniarek, który chwali sztab szkoleniowy Lecha. - Ze swojego zadania wywiązali się bardzo dobrze, Spartę mieliśmy bardzo dobrze rozpracowaną, znaliśmy jej słabe i mocne punkty. Staraliśmy się je wykorzystać - dodaje.

Reklama

Spory stres musiał towarzyszyć Kamilowi Drygasowi, niespełna 19-letniemu pomocnikowi, który w Pradze debiutował w pierwszym zespole Lecha w oficjalnym meczu. Zagrał poprawnie - wygrywał sporo pojedynków główkowych, dobrze przerywał akcje rywali. W 8. Minucie był również bliski strzelenia bramki, ale doświadczony Jaromir Blażek z trudem obronił jego strzał. - Gol w debiucie to byłby szczyt marzeń - przyznaje niedawny wicemistrz Polski juniorów starszych. - Trener podczas porannego spaceru powiedział mi o tym, że zagram. To i radość i stres. Lepiej jednak debiutować w takim meczu, bo nawet jak coś pójdzie nie tak, to powiedzą: trudno. A jak będzie dobrze, to wszyscy cię pochwalą - dzieli się wrażeniami Drygas.

Za strzelanie bramek odpowiedzialni są inni piłkarze, m.in. Sławomir Peszko. - Brakuje nam zimnej krwi pod bramką rywali. W Poznaniu musimy zagrać ofensywniej. Dziś nie ustępowaliśmy Czechom, a przewagę uzyskali dlatego, że gol ich uskrzydlił. Nam tej pary wtedy zabrakło - kończy Peszko.

Zobacz zapis relacji LIVE z meczu Sparta - Lech!

Zobacz wszystkie mecze III rundy el. Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: Baku | Poznań | bramki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje