Pierwsze starcie dla Spurs

Nie było niespodzianki w pierwszym finałowym spotkaniu NBA. San Antonio Spurs pokonali na własnym parkiecie New Jersey Nets 101:89 i w rywalizacji playoffs, do czterech zwycięstw teksańczycy prowadzą 1:0.

O zwycięstwie Spurs zadecydowała głównie znakomicie rozegrana trzecia kwarta. Podopieczni Gregga Popovicha wygrali ją 32-17, a kluczem do sukcesu był run 15-2 w tej części gry. Popisową partię rozegrał Tim Duncan. Lider Spurs zdobył 32 punkty oraz zaliczył kolejno 20 zbiórek, 7 bloków i sześć asyst. Swój wkład w zwycięstwo dołożyli również francuski rozgrywający Tony Parker (16 punktów) oraz weteran parkietów David Robinson, który zdobył 14 punktów, zaliczając dodatkowo 6 zbiórek oraz cztery bloki.

Reklama

37-letni center San Antonio zapowiedział po tym sezonie zakończenie sportowej kariery. - Długo nad tym myślałem. Zdecydowałem tak, bo serce podpowiedziało mi, że to właściwa decyzja. - mówił po meczu wzruszony Robinson.

- To była fantastyczna noc. Kiedy Dave gra tak jak w tym meczu, trudno nas pokonać - zwracał uwagę na występ starszego kolegi, bohater meczu Tim Duncan. - Jestem pod wrażeniem gry Robinsona. Jego poświęcenie i zaangażowanie jest dla nas bardzo ważne. - komplementował postawę najbardziej doświadczonego zawodnika Spurs trener Gregg Poppovich.

Duży wpływ na porażkę ekipy z New Jersey miała słabsza postawa lidera tej drużyny, Jasona Kidda. Rozgrywający Nets trafił tylko 4 z 17 rzutów i zdobył zaledwie 10 punktów, co było jego drugim z listy najgorszych spotkań rozegranych w playoffs. Gorzej zagrał tylko w czwartym meczu rywalizacji z Pistons, jednak wtedy jego postawę można było wytłumaczyć kontuzją prawej kostki.

- Przyznam uczciwie, że nie mieliśmy nic do powiedzenia w tej pierwszej konfrontacji. Zabójcza była dla nas trzecia kwarta. Dzisięć dni przerwy to stanowczo za dużo w playoffs. Wracamy do pracy i w piątek będziemy gotowi. - mówił po spotkaniu trener Nets, Byron Scott.

- Straciliśmy "siłę ognia" - mówił z kolei Kenyon Martin, który przeciw Spurs ugrał 21 punktów i zaliczył 12 zbiórek. - Kidd to zwykły zawoddnik. Każdemu mogło się to przytrafić. To była ciężka i wyjątkowo niepomyślna noc dla niego. - bronił swojego kolegi Richard Jefferson, który zdobył dla Nets 15 punktów.

- Wydawało się, że w drugiej kwarcie złapaliśmy odpowiedni rytm, ale później celowniki nam się całkowicie rozlegulowały. Miejmy nadzieję, że nastawimy je należycie przed następną grą. - mówił po meczu Jason Kidd, który mimo fatalnej skuteczności zdołał jeszcze zaliczyć 10 asyst i 9 zbiórek. Ekipa z New Jersey na 89 prób trafiła tylko 33 rzuty, co dało bardzo niską procentową skuteczność (37,1). Rywale w tych statystykach okazali się bardziej profesjonalni. Trafili 39 na 79 prób (49,4 %) i to zadecydowało o ich końcowym sukcesie.

Drugie spotkanie finałowe, również w San Antonio, zespoły rozegrają w nocy z piątku na sobotę.

Zobacz przebieg rywalizacji playoffs, wyniki oraz zdobywców punktów

Dowiedz się więcej na temat: Jersey | NBA | starcie | New Jersey

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama