Pierwsza porażka Raiders

Oakland Raiders nie są już drużyną bez porażki. W St. Louis ulegli ubiegłorocznym finalistom Rams aż 13-28.

Bohaterem meczu był rozgrywający swój pierwszy mecz w NFL, zastępujący kontuzjowanego Kurta Warnera, quarterback Rams Marc Bulger. Jego odpowiednika w barwach Jeźdźców z Oakland, Richa Gannona można śmiało nazwać antybohaterem bądź zakałą widowiska.

Reklama

Do niedzieli Rams nie wygrali jeszcze meczu, a Raiders byli na zupełnie innym biegunie - w tym sezonie jeszcze nie przegrali. Wydarzenia na boisku pokazały jednak zupełnie co innego. Już na początku meczu okazało się, że nie będzie to spacerek dla Raiders. Po niespełna 20 minutach gry i dwóch przyłożeniach Rams wygrywali 14-0.

Dwa dziecinne błędy Gannona, który dwa razy zamiast podawać po prostu upuścił piłkę, były tylko uwerturą do całego koncertu jego nieudanych zagrań.

Dla Raiders pierwsze punkty zdobył Sebastian Janikowski bardzo mocnym strzałem z 43 jardów. Przy stanie 3-14 na 23 sekundy przed przerwa, Rams mieli piłkę 30 cm od strefy touchdown, jednak obrońcy Raiders zatrzymali probującego szarżować Marshala Faulka, a do tego zmusili go do straty. Było to wreszcie skuteczne zagranie defensywy z Oakland, bo wcześniej Rams robili co chcieli z obroną Raiders.

W trzeciej kwarcie nieco optymizmu wprowadził Janikowski, który na raty zdobył 3 punkty. Sebastian najpierw z 22 jardów huknął prosto w bramkę, ale któryś z obrońców Oakland faulował rywala. Kara 10 jardów - taki był werdykt sędziów, po którym powtórka z 32 jarda okazała się formalnością. Wobec słabej postawy ataku punkty dla Raiders zdobywał tylko wałbrzyszanin. W hali wykopy Sebastiana były nieco krótsze niż na odkrytych stadionach, choć wszystkie z nich lądowały w strefie końcowej Rams.

Kibice w hali Edward Jones Dome oglądali popisy dwóch najlepszych running backów w NFL: Marshalla Faulka z St. Louis i Charliego Garnera z Oakland. W całym meczu zdecydowanie lepiej prezentował się Faulk, przebiegając z piłką ponad 180 jardów.

Pod koniec trzeciej kwarty Janikowski po raz trzeci podchodził do field goala, tym razem z odległości 35 jardów. Ku rozpaczy Polaka i całej ekipy Raiders piłka nie zmieściła się w bramce, mijając ją minimalnie z lewej strony. To drugie pudło Janikowskiego w tym sezonie. Winę za nie ponosi snaper Treu, który rzucił Lechlerowi futbolówkę prawie po ziemi, a ten zaskoczony ledwie ją złapał i nie zdążył jej odpowiednio ustawić Janikowskiemu. Sebastian uderzył niemal w ostatniej chwili, stąd strzał minimalnie chybił celu.

Na początku czwartej kwarty, bezdyskusyjnie najlepszy na boisku, Marshall Faulk złapał podanie Bulgera i zdobywając touchdown dobił "Jeźdźców" (gospodarze prowadzili juz 21-6). To jeszcze nie był koniec znęcania się "Baranow" nad Raiders. Dwie minuty później Faulk tak zakręcił defensywą ekipy z Oakland, że dotarł z piłką prawie do linii touchdown. Chwile później Bulger sam juz wbiegł w strefę punktową i było 28-6.

Nadzieje gości odżyły na moment, kiedy Terry Kirby na 8 minut przed końcem zdobył wreszcie przyłożenie dla Raiders, łapiąc 2-jardowe podanie Gannona.

Kiedy pozostało ponad 6 minut i wciąż były jeszcze realne szanse na nawiązanie walki, kolejny w tym meczu fatalny błąd popełnił Gannon.

Legendarny Jerry Rice w niedzielę obchodził 40. urodziny i to w jego ręce celował Gannon, ale w kluczowym momencie zamiast do jubilata podał prosto do obrońcy Rams Travisa Fishera. Miejscowi znów więc przejęli piłkę i stadion pełny widzów mógł się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w sezonie.

Zabezpieczający Gannona obrońcy byli momentami wręcz ośmieszani przez agresywnych graczy z St. Louis. Defensorzy Rams w końcówce niczym manekinem poniewierali quarterbackiem przyjezdnych.

Tak grający atak Raiders nie mógł tego meczu wygrać. Rich Gannon zagrał bodaj najgorszy mecz w karierze i nie wiedzieć czemu trenerzy nie wpuścili na boisko rezerwowego Marquesa Tuiasosopo.

- Gannon to doświadczony quarterback. Wie co zrobił, obejrzy ten mecz kilka razy na video i na pewno wyciągnie wnioski - mówił o błędach rozgrywającego trener Raiders Bill Callahan.

Słowa uznania należą się też defensorom Rams, którzy bardzo umiejętnie radzili sobie z jednymi z najlepszych atakujących w NFL. Raiders byli ostatnia drużyną bez porazki. Wpadka w St. Louis kosztowała ich utratę przodownictwa w AFC West.

Sebastian Janikowski kopał bardzo dobrze, mimo że nie zaliczył ani jednego touchbacku. Polak nie może mieć sobie wiele do zarzucenia, zdobył 7 punktów, a gdyby nie Adam Treu miałby ich 10.

Za tydzień mecz na szczycie w AFC West. Do Oakland przyjadą aktualni liderzy tej grupy i odwieczni rywale San Diego Chargers.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki 6. serii NFL
Houston Texans- Buffalo Bills            24-31
Dallas Cowboys - Carolina Panthers       14-13 
N.Y. Giants - Atlanta Falcons            10-17
Indianapolis Colts  - Baltimore Ravens   22-20 
Washington Redskins - New Orleans Saints 27-43
New England Patriots - Green Bay Packers 10-28
Minnesota Vikings - Detroit Lions        31-24 
Cincinnati Bengals - Pittsburgh Steelers 7-34 
Tampa Bay Buccaners - Cleveland Browns   17-3
St. Louis Rams - Oakland Raiders         28-13 
Tennessee Titans - Jacksonville Jaguars  23-14 
San Diego Chargers - Kansas City Chiefs  35-34 
Miami Dolphins - Denver Broncos          24-22 W poniedziałek:
San Francisco 49ers - Seattle Seahawks   28-21
Pauzowali: Jets, Cardinals, Eagles, Bears

Zobacz tabele NFL

Dowiedz się więcej na temat: louis | obrońcy | porażka | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje