PGE Skra pokonała Paykan Teheran 3:2

PGE Skra Bełchatów w swoim pierwszym meczu na klubowych mistrzostwach świata w katarskiej Dausze pokonała 3:2 irański Paykan Teheran.

Przed rozpoczęciem turnieju szkoleniowiec PGE Skry Jacek Nawrocki przestrzegał przed lekceważeniem grupowych rywali i już pierwszy mecz pokazał, że miał rację. Irański Paykan nie przestraszył się mistrzów Polski, którzy na zwycięstwo musieli ciężko zapracować.

Reklama

Mecz był wyrównany, choć momentami bardzo nerwowy a obie drużyny popełniły wiele prostych błędów. Mistrzowie Polski mieli ogromne problemy z zatrzymaniem ataków szybko i kombinacyjnie grającego przeciwnika. Były kłopoty z przyjęciem zagrywki i grą w obronie, ustawieniem bloku, rozegraniem i kończeniem ataków.

Doskonale grający w tym sezonie Miguel Falasca w czwartek był w słabszej dyspozycji. Miał problemy z precyzyjną wystawą i zgubieniem bloku rywali, co przekładało się na grę pozostałych zawodników PGE Skry. W pierwszym secie bełchatowianie wydawali się lekko zaskoczeni oporem stawianym przez irański zespół, który wygrał partię 26:24.

W drugiej Paykan również walczył z ogromną determinacją, dopiero w samej końcówce bełchatowianie zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i zwyciężyli 25:21. PGE Skra kończyła drugiego seta z Pawłem Woickim na rozegraniu oraz Karolem Kłosem na środku i w takim ustawieniu rozpoczęła dwie kolejne partie.

Wynik trzeciego seta również rozstrzygnął się w samej końcówce. Bełchatowianie wygrali partię 25:22 i objęli prowadzenie w meczu. W czwartej odsłonie spotkania znów dali się jednak zaskoczyć przeciwnikowi, który szybko osiągnął kilkupunktową przewagę.

Przy prowadzeniu rywali 6:2 trener Nawrocki poprosił o czas, jednak do pierwszej przerwy technicznej jego podopiecznym nie udało się zmniejszyć strat. Później było jeszcze gorzej, bo przewaga irańskiej ekipy wzrosła do ośmiu punktów (18:10). Na parkiet wrócili m.in. Falasca i Marcin Możdżonek, ale losów tej partii bełchatowianie już nie odwrócili. Paykan wygrał 25:20 i doprowadził do tie-breaka.

Falasca i Możdżonek zostali na parkiecie w piątym secie, a w wyjściowej szóstce znalazł się również Michał Winiarski, który zastąpił Stephane'a Antigę. Partia rozpoczęła się od dwóch punktów zdobytych przez PGE Skrę. Do końca seta Skra nie oddała prowadzenia, choć kilka razy przewaga malała do jednego punktu. Ostatecznie bełchatowianie wygrali tie-breaka 15:12 i cały mecz 3:2.

- Z trzynastu ostatnio wygranych przez nas spotkań ten mecz był na pewno najtrudniejszy pod względem taktycznym. Ciężko się gra z rywalem, o którym nie ma się zbyt wielu informacji i w żaden sposób nie można sobie ułożyć zadań taktycznych. Dodatkowym utrudnieniem była dla nas hala, w której tylko raz trenowaliśmy. Trochę przeszkadzały reklamy, które na pewno były efektowne, ale w większości w żółtym kolorze, co sprawiało, że czasami zlewały się z piłką - powiedział atakujący Skry Mariusz Wlazły.

- W takim turnieju pierwszy mecz jest zawsze bardzo trudny. Znaliśmy wartość rywala i wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwy przeciwnik. W ubiegłym roku Paykan doskonale rozpoczął turniej i pokonał zespół z Brazylii, który przyjechał wygrać całą imprezę. Byliśmy więc dzisiaj przygotowani na długą i ciężką walkę. W miarę trwania spotkania przyzwyczajaliśmy się do sposobu gry rywala i wyszliśmy zwycięsko z tej konfrontacji. Przy walce punkt za punkt taka wygrana jest bardzo cenna - dodał trener Jacek Nawrocki.

W piątek o godz. 17 polskiego czasu bełchatowianie rozpoczną drugi mecz w turnieju. Ich rywalem będzie tym razem zespół Al Arabi Dauha. Zdaniem Nawrockiego będzie to również bardzo trudny przeciwnik.

- To zespół, który ma w swoim składzie dużo indywidualności. Środkowych można z powodzeniem porównać do zawodników Paykanu. Mają też skrzydłowego o znakomitym wyskoku i wysokim pułapie w ataku. No i jest też oczywiście Pampel, który zapewnia jakiś standard gry zespołu z Kataru. Na pewno będzie to trudny przeciwnik. Tym bardziej, że będzie grał u siebie a ta sala też jest specyficzna. Obyśmy z meczu na mecz przyzwyczajali się do niej - stwierdził szkoleniowiec bełchatowian.

PGE Skra Bełchatów - Paykan Teheran 3:2 (24:26, 25:21, 25:22, 20:25, 15:12)

PGE Skra: Stephane Antiga, Marcin Możdżonek, Mariusz Wlazły, Bartosz Kurek, Daniel Pliński, Miguel Falasca, Paweł Zatorski (libero) oraz Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz, Michał Winiarski, Karol Kłos.

Paykan: Amir Hosseini, Rahman Davoodi, Mohammad Mousavi, Mehdi Bazargarde, Arash Keshavarzi, Hesam Bakhsheshi, Ali Hosseini (libero) oraz Mehdi Mahdavi, Arash Kamalvand, Farhad Zarif, Ramin Khani.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Skra Bełchatów | skra bełchatów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje