Peszko się broni. Nie tylko ja...

Pomocnik Lecha Poznań - Sławomir Peszko, który wraz z Maciejem Iwańskim, złamał regulamin na zgrupowaniu kadry po meczu z Australią wierzy, że jeszcze dostanie szansę powrotu do reprezentacji.

Przypomnijmy, że po spotkaniu z Australią drugi trener reprezentacji Jacek Zieliński i kierownik kadry Konrad Paśniewski przyłapali Peszkę, gdy ten nad ranem wychodził z pokoju Macieja Iwańskiego. Zawodnik miał też obrazić Zielińskiego.

Reklama

W wywiadzie udzielonym "Przeglądowi Sportowemu" Peszko zaprzecza, że był pod wpływem alkoholu. "Nie było żadnej alkoholowej libacji. Owszem, spotkałem na korytarzu hotelowym Jacka Zielińskiego, gdy wracałem do swojego pokoju, ale nie było między nami żadnej awantury. Wymieniliśmy parę zdań i tyle" - mówi skrzydłowy Lecha.

Peszko nie chce ujawnić szczegółów wydarzeń, jakie rozegrały się w krakowskim "Novotelu", ale zdradza, że nie tylko on złamał regulamin.

"Widzi pan, problem jest taki, że ja w przeciwieństwie do innych osób, które mediom sprzedały tego newsa, nie chcę i nie mogę opowiadać o wszystkich szczegółach. Wspomnę tylko o jednym: czy naprawdę sądzi pan, że poza swoim pokojem w nocy przebywałem tylko ja i Maciek Iwański?" - pyta retorycznie.

Piłkarz przyznaje też, że rozmawiał już telefonicznie z trenerem Franciszkiem Smudą. Przeprosił go za swoje zachowanie. Selekcjoner zapowiedział, że zawodnik Lecha nie dostanie powołania na najbliższe mecze kadry, ale na kolejne powołania może liczyć.

Dowiedz się więcej na temat: regulamin | kadry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje