Payton przyćmił Kidda

Seattle SuperSonics fenomenalnie rozpoczęli wyjazdowe starcie z Phoenix Suns aplikując rywalom 14 punktów z rzędu i wygrywając pierwszą kwartę 25:10. Nie gorzej było i w trzeciej odsłonie, którą to ekipa Nate`a McMillana okrasiła zrywem 21:7 i "Ponaddźwiękowcy" pokonali zespół z Arizony 106:87.

Znakomitą formę utrzymuje Ruben Patterson. Skrzydłowy z miasta Boeinga, po raz czwarty z rzędu był najskuteczniejszym graczem swej drużyny (25 punktów i 10 zbiórek). Doskonałe zawody zagrał i Rashard Lewis (20 "oczek" i 9 zbiórek), ale na najwyższe noty zasłużył niezniszczalny Gary Payton. Rozgrywający SuperSonics nie tylko znakomicie spisał się w ofensywie (22 punkty, 9 zbiórek i 6 asyst), ale i tak nękał swego vis`a vis Jasona Kidda, iż ten trafił z pola gry, w 40-minutowym występie, tylko raz (na 7 prób). To już drugi mecz z rzędu, w którym lider wśród ligowych "asystentów" katastrofalnie pudłuje z gry i tylko raz trafia do kosza. Wśród gospodarzy jedynie Cliff Robinson trzymał fason zdobywając 33 punkty. Suns spudłowali pierwszych 9 rzutów w pierwszej kwarcie, a ich 10 punktów w tej odsłonie to najmniejszy dorobek od z górą trzech lat, gdy w listopadzie 1997 rzucili 12 "oczek" w kwarcie w meczu z New York Knicks.

Reklama

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 14 stycznia

Dowiedz się więcej na temat: Phoenix Suns

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje