Paweł Zarzeczny: Ptasia grypa to lipa

Usłyszałem w jakimś dzienniku, że jest już w Polsce ptasia grypa, bo oto w Toruniu zdechł łabędź. Wbrew pozorom ma to związek z futbolem. Oto jakaś posłanka "zielonych" z małego niemieckiego miasteczka zażądała właśnie odwołania mundialu 2006.

Zadumałem się natychmiast: to w RPA 40 procent obywateli choruje na AIDS, a nikt nie mówi o odwoływaniu mundialu 2010! Więcej - tysiące ludzi jeździ do tej Afryki na wakacje, na mecze i tak dalej, i tak dalej. Wniosek taki, że ktoś nas w tej wspólnej Europie straszy na zapas. Niektórzy złośliwcy mówią, że ptasia grypa najbardziej dokuczliwa może być w naszej lidze. Przykład - prezes Pogoni pan Ptak przeforsował odwołanie meczu w Kielcach, który dla jego zespołu najprawdopodobniej skończyłby się klęską, bo było zimno. Wielka szkoda, bo w zeszłą środę kadra Brazylii grała w Moskwie przy minus 17 stopniach, wygrała z Rosją 1:0 i nikt nosa nie odmroził. Znaczy są dwa rodzaje Latynosów. Jedni twardzi, a drudzy - pękalscy.

Reklama

Ale żeby nacji tej nie ganić, byłem naprawdę szczerze zdziwiony, jak korzystnie w ligowym meczu Legii zaprezentowali się panowie Edson i Roger. Pierwszy świetnie podawał i wykonywał wolne (a zdawało się, że to domena Kiełbowicza, którego wygryzł ze składu). Drugi natomiast był cały czas "pod grą", dryblował, atakował, centrował - zanim nie nadążający za nim Kaczmarek z Bełchatowa (co za antyfutbol, za taką grę powinno się spadać z ligi karnie) omal nie złamał mu nogi (za to z kolei powinno się pauzować kilka meczów - bo ludzie przychodzą na stadiony dla Rogerów, a nie Kaczmarków). Czy ktoś pomyśli wreszcie, że walka z boiskowymi faularzami jest nie mniej ważna niż ze sprzedawczykami, bo równie skutecznie psuje piłkę? O bramkarzu Lechu już się nie wypowiadam, bo furiatów nie znoszę.

A z wrażeń po pierwszej kolejce - ani na jotę nie zadziwił mnie trener Liczka (kto zliczy jego kolejne porażki? W Górniku Zabrze trafił już "szóstkę, czyżby chciał pobić swój najlepszy wynik?). Zadziwiło mnie natomiast wspomniane Zabrze (wygrana z Cracovią), a zastanowiła wypowiedź trenera Komornickiego: że wziął do bramki Niemca, bo nie chciał Polaka. Kontekst był taki, że nasi ligowcy ciut za dobrze się znają, "Koko" wie chyba co mówi - w końcu cztery razy był mistrzem Polski z Górnikiem i to o tamtej jego drużynie, o "Czarnych Zabrze"z lat 80. nakręcono film "Piłkarski poker".

Nieźle w sumie wypadł debiut Petrescu i przemeblowanej Wisły - jakie to szczęście, bo liga ma teraz dwóch godnych siebie rywali i na pewno to oni, a nie dół tabeli, napędzać będą futbolową koniunkturę walcząc zapewne do ostatniej kolejki o mistrzostwo. A ta ostatnia kolejka, 15 maja o godzinie 18 to właśnie mecz Legia - Wisła. Oj, będzie się działo.

No i nie skreślam szans Lecha, i nawet tej zalęknionej Pogoni. W końcu i dla niej wyjrzy słoneczko, rozegra ona te (już dwa) zaległe mecze i zachwyci kibiców i rodzinę Ptaków. Nie trzeba jej się obawiać niczym jakiejś zarazy, bo nie jest to żadna ptasia grypa, tylko biznes. No, ale na finał coś do śmiechu. Ptaki uważano za niebezpieczne na długo przed tym zdechłym łabędziem z Torunia. Poznajcie dowcip sprzed lat. Milicjanci patrolują okolicę, a nad nimi leci facet na lotni. Nagle jeden z milicjantów ściąga z pleców karabin, odbezpiecza i wystrzeliwuje w górę dziesiątki naboi. Po czym dumnie mówi koledze: "Widziałeś co za ptak? Całą serię dostał, zanim człowieka puścił".

Dowiedz się więcej na temat: Zabrze | Lipa | ptasia grypa | grypa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama