Paweł Janas: Wigilia na polowaniu

Święta Pawła Janasa nie należą do zupełnie zwyczajnych. Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski wigilijny poranek spędził na polowaniu i wspólnie z pozostałymi myśliwymi podzielił się opłatkiem...

Popularny "Janosik" resztę okresu świątecznego spędza oczywiście w swoim rodzinnym domu we Wronkach. Za nim bardzo ciężki rok eliminacji do MŚ, a przed nim chyba jeszcze cięższy - rok finałów w Niemczech.

Reklama

- Niemcy, Kostaryka i Ekwador. Dobrze wylosowaliśmy?

- Żadnego przeciwnika nie można lekceważyć, ale też nie możemy narzekać na losowanie. Mogliśmy trafić na trudniejszą grupę. Najwięcej emocji przeżyliśmy, gdy losowano drużynę z czwartego koszyka. Mogła być Serbia i Czarnogóra i wtedy mielibyśmy bardzo trudną grupę. Niemcy zagrają u siebie i znajdują się wśród faworytów. Szkoda, że nie trafiliśmy na mecz otwarcia. To zawsze dodatkowy smaczek. Skupia uwagę całego piłkarskiego świata.

- Niemcy są silnym przeciwnikiem, ale dwie pozostałe drużyny znajdujące się w naszej grupie powinny być do ogrania. Ekwador niedawno pokonaliśmy. To coś nam daje?

- W sferze psychiki piłkarzy to bardzo wartościowe zwycięstwo. Nie możemy jednak zapominać, że ciężar gatunkowy meczu w Barcelonie i wartość czekającego nas pojedynku z Ekwadorem w Niemczech są zupełnie inne. Obserwacje, analizy przydadzą się. Przez pół roku mogą coś zmienić, może dojdą nowi zawodnicy. Musimy być czujni.

- Polska przed mistrzostwami miała rozegrać towarzyski mecz z Brazylią. Czy to nie były tylko nasze marzenia?

- Byliśmy bardzo blisko zawarcia umowy. Spotkanie z Brazylią miało odbyć się w Berlinie. Brazylijczykom to bardzo odpowiadało, bo w stolicy Niemiec zagrają w mistrzostwach świata. Dla nas to też był dobry układ. Z Polski do Berlina nie jest daleko i dobry dojazd. Moglibyśmy więc liczyć na wsparcie kibiców. Niestety, przebili nas Rosjanie. Zapłacą Brazylii i zagrają z nimi mecz towarzyski w Moskwie. Propozycja musiała być konkretna, gdyż Brazylia zdecydowała się polecieć do Moskwy.

- Czy baza w Barsinghausen spełnia wymogi reprezentacji Polski?

- Oczywiście, to bardzo dobry ośrodek. Niczego nam nie będzie brakować. Dodatkowym atutem jest położenie, gdyż leży w bliskiej odległości od stadionów, gdzie będziemy rozgrywać mecze.

- Kiedy zakończy się selekcja piłkarzy, którzy pojadą na mistrzostwa świata?

- Do ostatniej chwili będziemy szukać, chociaż podstawowa grupa zawodników jest już wyselekcjonowana. Ale mogą być zmiany, gdyż nie wiadomo, czy wszyscy będą zdrowi. Boję się o kontuzje. Po każdej kolejce sprawdzam, czy któryś z zawodników nie doznał urazu. Sprawdzam w Internecie, na telegazecie, czy grali i czy do końca meczu przebywali na boisku. Gdy nie ma któregoś nazwiska, chwytam za telefon. To są stresujące chwile.

- Czy zabierze Pan Jerzego Dudka na MŚ? Bramkarz Liverpoolu nie gra, a mówił pan, że pojadą zawodnicy, którzy regularnie występują w lidze.

- Z Jurkiem jest problem. Faktycznie nie gra. Jeśli nie gra, to nie pojedzie z nami do Niemiec. Zdaje sobie sprawę, że jest jedną z czołowych postaci tej reprezentacji. Nie wiem jaką podjął decyzję, gdyż może zmieni klub. Na mistrzostwa zabierzemy trzech bramkarzy.

- Ilu obrońców zabierze Pan do Niemiec?

- Chciałbym mieć po dwóch na każdą pozycję. O środek defensywy jestem w miarę spokojny, ale brakuje nam jeszcze bocznych obrońców.

- Jak wygląda sytuacja kadrowa w drugiej linii. Czy Mirosław Szymkowiak i Radosław Sobolewski będą kierować grą zespołu?

- Mirek Szymkowiak odżył na boiskach w Turcji. Widzę u niego pewność siebie, swobodę na boisku. Powinien sobie poradzić. Sobolewski zbiera dobre oceny za grę w Wiśle Kraków. Na prawym skrzydle może występować Smolarek, ale może on też grać w ataku. Jest Jacek Krzynówek, Sebastian Mila, Kamil Kosowski, Arkadiusz Radomski.

- Chyba największy wybór ma pan wśród napastników. Czy wśród kandydatów znajduje się również Emanuel Olisadebe?

- Oczywiście, ale musi grać w lidze. Na razie nie gra. Wiem, że rozgląda się za nowym klubem. Zobaczymy, jak sobie wszystko poukłada i - najważniejsze dla mnie - czy zacznie regularnie grać.

- Powoła Pan któregoś z młodych piłkarzy, którzy np. wypłynęli na boiskach Bundesligi? Taki Michał Delura występuje w klubie z Hannoveru, gdzie rozegramy spotkanie z Kostaryką.

- Rozmawiałem z wieloma zawodnikami, także z Delurą. Powiedziałem mu, że śledzę jego występy i nadal będę oglądał jego grę. Niczego nie mogę mu obiecać, ma szanse jak każdy piłkarz, jeśli będzie mógł pomóc naszej narodowej drużynie. Ale proszę uwierzyć, że nie wszyscy są zainteresowani grą w reprezentacji Polski. Michał jest, ale np. Łukasz Podolski powiedział mi wprost, że go to nie interesuje. Wybrał reprezentację Niemiec. A dziennikarze lansują niektóre nazwiska.

- Jaki cel stawia Pan sobie w mistrzostwach świata?

- Podstawowym jest wyjście z grupy.

Tylko Piłka/Mikołaj Czarkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: Niemcy | mecz | Niemiec | Wigilia | Paweł Janas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje