Paweł Grischok: Kadrę odkładam na później

Paweł Grischok, przychodząc latem do łódzkiego Widzewa, otwarcie zapowiadał, że chce się pokazać selekcjonerowi Franciszkowi Smudzie. 24-letni pomocnik dotychczas grał przeciętnie, ale w środę został bohaterem beniaminka Ekstraklasy.

W spotkaniu Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin trener Andrzej Kretek postawił przede wszystkim na tych, którzy ostatnio siedzieli albo na ławce, albo na trybunach. Szansę gry otrzymał również Grischok, który stracił miejsce na prawym skrzydle najpierw na rzecz Adriana Budki, a później - Przemysława Oziębały.

Reklama

- Paweł zaczynał ten sezon w wyjściowej "jedenastce", tak było w spotkaniu z Lechem Poznań. Później problemy zdrowotne skomplikowały jego sytuację - tłumaczy Kretek. I widać, że Grischoka przy ustalaniu składu traktuje bardzo poważnie.

W środowym spotkaniu posiadający polskie i niemieckie obywatelstwo zawodnik zrobił duży o krok w stronę pierwszej "jedenastki". Przez całe spotkanie był wyróżniającą się postacią, a w dogrywce zdobył jedynego dla Widzewa gola. Warto dodać, że był on wyjątkowej urody. Grischok z ok. 25 metrów idealnie przymierzył w samo okienko i został bohaterem łódzkiej drużyny.

- Wygraliśmy w pełni zasłużenie, bo przez 120 minut gry byliśmy lepszym zespołem od Zagłębia. Cieszę się i z awansu do kolejnej rundy, i ze swojego występu. Wreszcie zdobyłem pierwszego gola w nowym zespole - cieszy się piłkarz.

- Moim celem jest teraz regularna gra w Widzewie, ale to nie do mnie należy decyzja. Cały czas ciężko pracuję na treningach, a trener to widzi i wie na co mnie stać - dodaje.

Grischok to zawodnik w Polsce raczej anonimowy. Swoją dotychczasową karierę spędził m.in. w rezerwach Bayeru Leverkusen czy w szwajcarskim Servette Genewa. Gdy przychodził do naszej Ekstraklasy (był jeszcze testowany przez Polonię Bytom), otwarcie mówił o swoich planach. - Chcę zagrać z Polską na Euro 2012 - przyznał.

Dziś wydaje się być bardzo daleko od reprezentacji, ale swoim świetnym występem przeciwko Zagłębiu zwrócił na siebie uwagę mediów. - W tej chwili o reprezentacji akurat nie myślę. Przede wszystkim zależy mi na tym, aby wywalczyć sobie pewne miejsce w klubie - twierdzi. Po środowym meczu w Pucharze Polski jest mu do tego znacznie bliżej, a i marzenie dotyczące kadry Smudy jest odrobinę bardziej realne.

Piotr Tomasik, Łódź

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama