Paweł Abramow o samochodach

Zdaniem rosyjskiego siatkarza Jastrzębskiego Węgla Pawła Abramowa, zespół nie pokazał jeszcze w PlusLidze pełni swoich możliwości. Nadal rozdaje zbyt wiele prezentów rywalom.

- Sezon jest dopiero w pierwszej fazie. Nie robimy tragedii z porażek czy słabszych meczów. Wiemy, że na zgranie zmienionego zespołu potrzeba czasu. Zwłaszcza, że mamy w kadrze również młodych zawodników. Toteż nadmiernego "ciśnienia" nie ma, spokojnie gramy w PlusLidze przygotowując się jednocześnie do czekających nas spotkań w Lidze Mistrzów - powiedział prezes klubu Zdzisław Grodecki.

Reklama

Abramow gra w Polsce pierwszy sezon. - Tak jak się spodziewałem, poziom ligi jest wysoki. A my? Na razie każdy mecz jest dla nas trudny. Nie prezentujemy pełni umiejętności. Wiem, że drużyna ma olbrzymi potencjał. Na pewno musimy jeszcze popracować nad mankamentami w grze i jestem pewien, że będziemy wśród najlepszych - ocenił Rosjanin.

Okazją do spotkania z dziennikarzami było przekazanie klubowi trzech samochodów Suzuki w chorzowskim salonie Japan Motors. Abramow przyznał, że w Moskwie też jeździł terenową Grand Vitarą.

- Potem wziął to auto kuzyn. Tak w ogóle to lepiej jest mieć ... kierowcę. Bo o własny samochód trzeba dbać, pamiętać o serwisie, wymianie opon itd. W Jastrzębiu jest fajny układ, bo kupuję tylko benzynę, a o resztę troszczy się klub. Nie jestem zbyt dobrym kierowcą. Kiedy jadę szybko, wszystko jest jeszcze dobrze. Natomiast problemy zaczynają się na przykład na parkingu" - dodał.

Pytany jakim samochodem jeździł, kiedy grał w japońskim klubie odpowiedział - rowerem. - Byłem tam bez rodziny, poza tym do hali było pięć minut. A jazda rowerem to samo zdrowie.

Wspominał, że jego pierwszym samochodem był rosyjski WAZ. Na pytanie czy też terenowy, zawodnik słabo jeszcze radzący sobie z językiem polskim odparł: "Pewnie, że nowy", czym wywołał salwę śmiechu.

Auto odebrał też znany z zamiłowania do szybkiej jazdy włoski trener jastrzębian Roberto Santilli. - Faktycznie, lubię jeździć szybko ale... to chyba normalne. Może jednak faktycznie czas się ustatkować i zmienić przyzwyczajenia - zastanawiał się szkoleniowiec.

Prezes Grodecki przestrzegał, że obowiązujący w klubie "Kodeks etyczny" nakazuje pracownikom - a więc i trenerowi - stosować się do obowiązujących przepisów. Drogowych także.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: paweł abramow

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL