Pasmo nieszczęść Orlando

Nie klei się gra ekipie Orlando Magic. Zespół z Florydy - wciąż bez Granta Hilla - przegrał już ósme spotkanie w sezonie. Tym razem podopieczni Doca Riversa nie wykorzystali atutu własnego parkietu i ulegli jednym punktem w hali Orlando Arena zespołowi New York Knicks (84:85).

Gdy na słoneczną Florydę, podczas wakacji, przeprowadzili się Grant Hill i Tracy McGrady, wydawało się że ambitny trener Orlando Magic Doc Rivers zmontuje ekipę na miarę walki o tytuł mistrzowski. Tym bardziej, że już prawie autograf na kontrakcie z "Magikami" złożył zdegustowany porażką z w zeszłorocznych play off Tim Duncan. Oto mistrz NBA sprzed dwóch lat już jedną nogą zamieszkał wśród palm i podatkowego Eldorado w Orlando, a tu tymczasem z odsieczą swym mocodawcom z San Antonio przybył David Robinson, który w krótkiej rozmowie wybił Duncanowi z głowy pomysł zmiany klimatu. No cóż - rzekł Rivers i zabrał się do sklejania drużyny z zawodników, którymi dysponował. A przecież przyszłość zespołu pod batutą dwóch nowych nabytków rysowała się nader świetlanie.

Reklama

Tymczasem Grant Hill zagrał raptem 2 mecze i odnowiła mu się poważna kontuzja stopy. Hill nie gra do dziś (choć jego powrót spodziewany jest lada dzień), a jego team prezentuje się mizernie (bilans 4-8). Nie inaczej było i w starciu z New York Knicks. "Magicy" rzucili w finałowej kwarcie tylko 11 punktów, z czego tylko 2 "oczka" w finałowych 120 sekundach. Na domiar złego w ostatnich sekundach piłkę przechwycił Eric Strickland i rzutem na 12,3 sek przed końcowa syreną zwycięstwo gościom zapewnił Chris Childs. Hill - wróć!!!

Zgoła odmienne nastroje panują w Ohio. W składzie "Kawalerzystów" są, zdawało by się, sami ligowi średniacy, a tymczasem Cleveland pewnie przewodzą tabeli Central Division z siedmioma triumfami na koncie. Paradoks polega na tym, iż swą drużynę coach Cavaliers Randy Witman zbudował bazując w większości na koszykarzach nie chcianych w innych klubach (Chris Gatling, J. R. Reid, Robert Taylor, Bimbo Coles, Clarence Weatherspoon), pozbywając się równocześnie dwóch graczy pierwszej piątki (Kemp i Sura). No i proszę. Cavaliers usunęli już z drogi takie firmy jak Sacramento Kings i NY Kinicks. Tym razem ograli ligowego słabeusza Detroit Pistons 117:98. Genialny mecz zagrał występujący drugi rok wśród zawodowców Trajan Langdon - zdobywca 31 punktów. 24-latek swoją punktową "życiówkę" zawdzięcza głównie perfekcyjnym rzutom zza łuku 7,24 metra. Langdon trafił wszystkie 6 rzutów 3-punktowych.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 21 listopada

Dowiedz się więcej na temat: Orlando Magic | magic | New York Knicks | orlando

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje