Pacesas: Nie mamy szczęścia w losowaniu

- Ponownie nie mieliśmy szczęścia w losowaniu. Znowu trafiliśmy do najsilniejszej grupy Euroligi - powiedział po czwartkowym losowaniu trener koszykarzy Asseco Prokom Gdynia Tomas Pacesas.

Losowani z czwartego koszyka mistrzowie Polski trafili na mistrza Hiszpanii Barcelonę, trzecią drużynę Euroligi i mistrza Włoch Montepaschi Siena, półfinalistę ligi rosyjskiej i triumfatora Pucharu Europy, Uniks Kazań, wicemistrza Słowenii Union Olimpiję Lublana oraz jeden z zespołów z kwalifikacji, w których rywalizuje 16 ekip.

Reklama

- Barcelona to tradycyjnie jeden z głównych faworytów tych rozgrywek. Z drużyn z pierwszego koszyka zdecydowanie wolałbym wylosować Real Madryt albo Olympiacos Pireus, który przeżywa spore kłopoty. Montepaschi Siena również ma swoje ambicje, co bardzo dobrze widać na podstawie transferów dokonanych przez ten zespół, na czele z pozyskanym Davidem Andersonem - dodał litewski szkoleniowiec.

Trener Asseco Prokom uważa, że bardzo groźna ponownie może być losowana z piątego koszyka drużyna ze stolicy Słowenii. - Ten zespół, który poprowadzi znany w Polsce Saso Filipovski, ma już za sobą problemy finansowe. W minionym sezonie Union Olimpija była przecież rewelacją sezonu zasadniczego i teraz nie będzie chciała obniżyć notowań - stwierdził Pacesas.

W losowaniu przed sezonem 2010/2011 do grupy z Asseco Prokom również trafił zespół z kwalifikacji. Było to Chimki Moskwa, które ponownie stara się awansować do głównej fazy rozgrywek.

- Obecność tej drużyny sprawiła, że rywalizacja w naszej grupie stała się jeszcze trudniejsza. Tym razem jednak nie trafimy na Chimki, bo mamy już w grupie jeden rosyjski zespół. W kolejce czeka jednak wiele znakomitych ekip, na czele z wicemistrzami Litwy, Ukrainy i Turcji. Zdecydowanie lepiej byłoby wylosować z szóstego koszyka francuskie Nancy czy też chorwacki KK Zagrzeb - ocenił 40-letni szkoleniowiec.

Według trenera Asseco Prokom właśnie zespoły z Turcji mogą odegrać znaczącą rolę w najbliższych rozgrywkach. - Drużyny z tego kraju nieustannie się wzmacniają. Trzeba się będzie z nimi liczyć. Do faworytów Euroligi zaliczyłbym też Barcelonę, obrońcę tytułu Panathinaikos, CSKA Moskwa oraz Montepaschi. Dwie z tych drużyn mamy w swojej grupie - wyliczył szkoleniowiec mistrzów Polski.

Asseco Prokom po raz ósmy z rzędu wystąpi w Eurolidze. Najlepiej spisało się w sezonie 2009/2010, kiedy dotarło do ćwierćfinałów, przegrywając ostatecznie z Olympiakosem Pireus 1-3 w play off. W ostatniej edycji nie zdołało awansować do drugiej rundy (TOP 16).

- Niezależnie od tego, kto trafi do nas z eliminacji, będziemy dysponować najmniejszym budżetem w grupie. Nie oznacza to jednak, że musimy być także na ostatniej pozycji pod względem sportowym. W poprzednim sezonie nie znaleźliśmy się w Top 16, ale nikt nie mógł powiedzieć, że oddaliśmy mu mecz bez walki. Swoją pracą na treningach, ambicją i zaangażowaniem postaramy się zniwelować pewne braki i awansować do drugiej rundy - podsumował Tomas Pacesas.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Asseco | asseco prokom

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama