Otwarcie dla Lakers

Koszykarze Los Angeles Lakers wygrali 106:99 z Sacramento Kings pierwszy mecz finału Konferencji Zachodniej. Na dodatek dokonali tego na parkiecie rywali, juz na wstepie zdobywając tym samym ogromną przewagę. Dla Lakers było to już dwunaste z rzędu wyjazdowe zwyciestwo w fazie play off.

Podopieczni Phila Jacksona nie przegrali wyjazdowej gry w play off od czasu finałów w 2000 roku. Tym samym prowadzą 1-0 z Kings.

Reklama

Kobe Bryant zaliczył 30 punktów (16 pkt do przerwy), a Shaq 26 (14 pkt w trzeciej kwarcie). Bryant dodał do tego 6 zbiórek, 5 asyst, 2 bloki i 2 przechwyty. O'Neal - 9 zbiórek i 4 bloki. Oni decydowali o zwycięstwie Lakers, którzy już po pierwszej kwarcie prowadzili 36:22. Zresztą goście dominowali w całym spotkaniu, prowadząc najwyżej aż 16 punktami. Kings nie prowadzili w tym spotkaniu ani razu!

Wśród pokonanych najlepszy był oczywiście Chris Webber (28 pkt, 14 zbiórek, 6 asyst!), ale mimo dobrej gry także Mike'a Bibby'ego (19 pkt, 5 asyst) i Bobby'ego Jacksona (21 pkt) Kings byli gorsi od Lakers, chociaż pokonali 47-41 rywali w walce na tablicach.

Co z tego, skoro w pierwszej kwarcie mimo hałasu widzów na trybunach wymierzonego na 112 decybeli Lakers grali bardzo zespołowo (aż 11 asyst) z 67-procentową skutecznością. To wyraźnie zdeprymowało Kings, którzy mimo porażki i tak mają najlepszy bilans gier we własnej hali - 36-5.

Dowiedz się więcej na temat: play off | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje