Ostatni dzwonek Matusiaka

Gdy Radosław Matusiak przesiedział na ławce cały mecz ćwierćfinału Pucharu Polski z Arką Gdynia, wydawało się, że Wisła postawiła już na nim krzyżyk. Ale "Radogol" dostanie jeszcze jedną szansę. W sobotę wyjdzie w podstawowym składzie na mecz z Jagiellonią.

Matusiakowi pozostało niewiele czasu, by przekonać do siebie trenera i szefostwo klubu. Napastnik musi dostarczyć argumentów w postaci goli, by Wisła zdecydowała się go wykupić z Heerenveen za około milion euro. - Sprawa jest skomplikowana, ale klamka jeszcze nie zapadła - powiedział niedawno trener Maciej Skorża.

Reklama

Radosław nie może sobie pozwolić na dłuższe siedzenie w rezerwie, bo Leo Beenhakker nie zabierze go na mistrzostwa Europy. Matusiak siedział na trybunach w Palermo, - na ławce w Heerenveen, a teraz siedzi w Wiśle i Leo to widzi!

Dzisiaj na konferencji Skorża ogłosił, że Matusiak zagra przeciw Jagiellonii. Trener Wisły nie zwykł ujawniać szczegółów z wyjściowego składu, ale teraz uczynił wyjątek. Nie tylko dlatego, że w Białymstoku nie zagra Paweł Brożek (bierze ślub), ale też z tego powodu, że wiślacy przećwiczyli już wariant gry z jednym napastnikiem. Będzie nim właśnie Matusiak. Zamiast drugiego atakującego "Biała Gwiazda" zagęści środek pomocy. - Taki wariant może się nam przydać w starciu z silnymi rywalami w europejskich pucharach - nie kryje trener Skorża.

W spotkaniu z "Jagą" Wisły nie wspomoże też wychowanek Jagiellonii - Radosław Sobolewski, który pauzuje za żółte kartki.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | Maciej Skorża | mecz | dzwonek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje