Orlando Magic odrabiają straty

Orlando Magic z Marcinem Gortatem pokonali u siebie Boston Celtics 113:92 w piątym meczu finału Konferencji Wschodniej ligi NBA. Polski koszykarz grał 20 minut. Zdobył dwa punkty i miał cztery zbiórki. W rywalizacji do czterech zwycięstw Orlando przegrywa 2-3.

W piątkową noc szykuje nam się wielka batalia w Bostonie. Powód - gracze Doca Riversa mają sporo do udowodnienia i wielkie rachunki do wyrównania z poprzedniej nocy! Mecz numer pięć tej konfrontacji, przypominał bokserski pojedynek wagi ciężkiej lub mecz futbolu amerykańskiego!!

Reklama

Efektem twardej gry gospodarzy było wyrzucenie z boiska Kendricka Perkinsa, który może nie zagrać w następnym spotkaniu. Wybite zęby Glena Davisa, kontuzja ramienia Paula Pierce'a czy wstrząśnie mózgu Marquisa Danielsa - na taką twardą grę pozwolili sędziowie. Taki "Magiczny Walec" przejechał po graczach Mistrzów z 2008 roku.

Ostatnia odsłona nocnego spotkania Orlando z Bostonem zadecydowała o wygranej gospodarzy i odrobieniu strat zaledwie do jednego meczu. Gracze Stana Van Gundy'ego wygrali 4.kwartę 29-17, a ich grę znów świetnie kreowali, dwaj liderzy z poprzedniego meczu, Jameer Nelson i Dwight Howard. Pick'n'rolle, które tak skutecznie działały w Bostonie, znów plątały nogi graczom przyjezdnym.

Czołowy rozgrywający Konferencji Wschodniej zanotował 24pkt,5zb i 5as. Najlepszy środkowy ligi zaliczył z kolei 21pkt,10zb i 5blk, co było pierwszym osiągnięciem na granicy 20/10/5 od czasów Tima Duncana z 2007 roku.

Po przeciwnej stronie popisał się rezerwowy Rasheed Wallace, autor najlepszego swojego występu w play off z 21 oczkami.

Kluczem do wygranej zespołu z Florydy okazała się - w końcu - ich największy atut tj. skuteczność w rzutach za trzy punkty. 52% i 13 trafionych z 25 oddanych stanowiło wielką broń przeciwko Celtom. Ponadto Magicy zdominowali walkę na tablicach 43-26.

Jednak mecz był spotkaniem walki i obfitował w faule - w sumie 57!

Niechlubnymi bohaterami spotkania okazali się Kendrick Perkins i nasz Marcin Gortat. Oboje zostali ukarani przewinieniami technicznymi, a Perkins chwilę później opuścił plac gry za drugi faul tego typu. Do tego niesportowe przewinie otrzymał Howard, który łokciem w twarz uderzył Glena Davisa (wybite zęby i potencjalny wstrząs mózgu). W dodatku podobny uraz głowy podejrzewany jest u Marquisa Danielsa (ten z kolei podwojony przez Gortata i Howarda uderzył w tors Polaka!). Następnie usiadł na ławkę..

Mimo tego wyczynu Polak grał sporo, bo 20 minut, zaliczając 4 zbiórki i 1 asystę, przy dwóch celnych osobistych.

Po stronie przyjezdnych zawiódł Ray Allen, autor zaledwie 9pkt. Kevin Garnett dodał tylko 10 oczek.

Mecz nr 6 odbędzie się w piątek w Bostonie. Możliwe, że Celtics przystąpią do niego ze znacznym osłabieniem pod koszem - równoczesny brak Perkinsa (potencjalne jednomeczowe zawieszenie za wyrzecenie z boiska) i Davisa czy Danielsa (podejrzewane wstrząsy mózgu) byłby dla Celtics dużym problemem. Ponadto może być to ostatnia szansa dla Zielonych na wygranie tej serii. Przypomnę, żaden zespół dotychczas w historii NBA, nie podniósł się ze stanu 0-3..Magicy byliby pierwsi! W dodatku i w przypadku wygrania meczu piątkowego na wyjeździe, nie wierzę w niewykorzystanie szansy przez mocno zmotywowanych graczy z Florydy.

Do tej pory w 1994 roku najbliżej takiej szansy byli ówcześni Denver Nuggets prowadzeni przez Dana Issella. Samorodki przegrywały wówczas z Utah Jazz 0-3, doprowadzając do remisu po 3. Siódmy mecz w Salt Lake City wygrali jednak Jazz - mani. Czy team Stana van Gundy'ego przełamią-złamią zespół Doca Riversa?

Dyskutuj z autorem na jego blogu

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: NBA | mecz | magic | Orlando Magic | orlando

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama