Oliwa: Zostać olimpijczykiem

Perturbacje z paszportem Krzysztofa Oliwy zakończyły się pomyślnie. Trener reprezentacji Polski Andrij Sidorenko powołał Oliwę na turniej kwalifikacji olimpijskich, który od czwartku rozgrywany będzie w Nowym Targu.

Oliwa, Mariusz Czerkawski i Michał Garbocz tworzą pierwszy atak biało - czerwonych.

Reklama

- Miesiąc przed startem ligi NHL ostro trenowałem, na lodzie, w siłowni oraz w ringu. Fizycznie świetnie wyglądam. Na treningu mieliśmy testy i chyba w nich nie wypadłem najgorzej - powiedział Oliwa na łamach "Sportu".

- Muszę powiedzieć, że nowy trener reprezentacji wcale nie odbiega od tych w NHL. On wie jak pracować i czego wymagać, rozumie hokej - ocenił Sidorenkę.

- Nie da się ukryć, że byłoby fajnie zagrać na igrzyskach olimpijskich, zostać olimpijczykiem. I powiem szczerze - mamy dwóch dobrych bramkarzy i cztery równe piątki. Jak chłopcy uwierzą od początku w swoją wartość, to nie powinno być źle - stwierdził hokeista.

Oliwa w NHL uchodzi za zabijakę, ale potrafi też strzelać gole i przy nich asystować.

- Zaistniałem w NHL. I wszyscy w niej mamy rozpisane role: jedni są od zdobywania goli, a inni od "czarnej roboty". Połowa hokeistów w NHL jest od "czarnej roboty", zapieprzania dla innych i tyle. Daję głowę, połowa zawodników nie ma więcej goli na swoim koncie niż ja. Gdybym chciał się przestawić na inny styl gry, mógłbym stracić pracę. Musisz być przygotowany na wszystko. Nawet na to, że ktoś ci może wpieprzyć. Mamy wygrywać i tyle. A co niektórzy ludzie myślą i mówią to ich sprawa. Ja wiem, że mam na koncie Puchar Stanleya i gram w najlepszej lidze świata. To jest dla mnie najważniejsze - dodał Oliwa.

INTERIA.PL/Sport
Dowiedz się więcej na temat: NHL | oliwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje