Od zera do bohatera

Niewysoki wzrostem, ale wielki sercem, jeśli chodzi o zaangażowanie na boisku jak i poza nim. Podczas meczu daje z siebie wszystko, w wolnych chwilach bezinteresownie pomaga najbardziej potrzebującym. Posiada ogromny potencjał, który szlifuje w jednym z największych niemieckich klubów. Prawoskrzydłowy "pocisk" reprezentacji Polski - Jakub Błaszczykowski.

O karierze i dokonaniach Kuby Błaszczykowskiego, mimo dopiero jego 22 lat napisać można już wiele. Jedno jest pewne: tak dynamicznego i wszechstronnego prawoskrzydłowego, piłkarska reprezentacja Polski nie miała już dawno.

Reklama

Jakub Błaszczykowski pochodzi z małej miejscowości Truskolasy położonej niedaleko Częstochowy. Urodzony 14 grudnia 1985 roku w Częstochowie swoją przygodę z piłką zaczynał w Rakowie Częstochowa, z którego w 2002 roku przeszedł do Górnika Zabrze, a rok później grał już w czwartoligowym Włodarzu Częstochowa. Zainteresowane pozyskaniem Kuby były wówczas także Lech Poznań, GKS Bełchatów oraz KSZO Ostrowiec.

Powodem, który przesądzał o niezatrudnieniu go w lepszych klubach były jego słabe warunki fizyczne. Kuba z racji na tragedię rodzinną, przestał rosnąć i dlatego też odbiegał sylwetką od swoich rówieśników.

Jako ośmiolatek, na treningi codziennie dojeżdżał PKS-em, do oddalonej o 30 km Częstochowy. "Czasami jak uciekł mu autobus, odwoziłem go do Truskolasów swoim samochodem" - wspomina wiceprezes KS-u Częstochowa Edward Fils. Kuba swój charakter hartował już od najmłodszych lat. Jako dziecko stracił mamę i musiał nauczyć się żyć bez rodziców. "Nie miałem już z kim pogadać o swoich kłopotach, o tym, że nie chce się iść do szkoły czy na trening. Nie było do kogo się przytulić. Z wszystkim zostałem sam" - wspomina.

Z pomocą przyszła babcia Felicja - zaopiekowała się wówczas małym Kubą, który stał się jej oczkiem w głowie. Sam Kuba twierdzi, że najwięcej w swoim życiu zawdzięcza babci, która go wychowywała i wpajała życiowe wartości. Do dzisiaj babcia Felicja Brzęczek uważa się za największego kibica Kuby.

Natomiast jeśli chodzi o edukację stricte sportową, to swoją cegiełkę dołożył Jerzy Brzęczek. Wujek wspierał Kube w trudnych chwilach, służył radą, pomagał podejmować trudne decyzje. Przekonywał Kubę, że musi tylko uwierzyć we własne umiejętności a fakt, iż pochodzi z malutkiej bo dwutysięcznej wioski nie ma żadnego znaczenia.

"Często właśnie ludzie z małych ośrodków pokazują się bardziej wytrwali niż ich rówieśnicy z wielkich miast. Po prostu muszą włożyć więcej wysiłku, żeby się przebić. To ich hartuje. Potem zresztą bardziej szanują to, co osiągnęli " mówi Jerzy Brzęczek.

Przełomowy momentem w karierze młodego pomocnika był transfer do Wisły Kraków, z której trafił następnie do Borussi Dortmund. Na początku jego przygody z krakowską Wisłą, złośliwi twierdzili, że to dzięki znanemu wujkowi i jego znajomościom Kuba trafił pod Wawel.

Błaszczykowski trafił do Wisły, kiedy trenerem krakowskiego klubu był Czech Werner Liczka i to on postanowił dać Kubie szansę w dorosłym futbolu. Kuba szybko zaczął się wyróżniać świetną dynamiką, dobrym dryblingiem, nieustępliwością i zaangażowaniem w grę. Przebojem wdarł się do kadry Wisły, a w krótkim czasie wywalczył sobie miejsce na prawej flance w podstawowej jedenastce "Białej Gwiazdy".

O poziomie prezentowanym przez Kubę, może świadczyć chociażby fakt, iż w momencie zmieniających się co chwile w klubie trenerów i wdrażaniu przez nich różnych koncepcji gry, on potrafił zachować miejsce w składzie. Serca kibiców podbił swoją nieustępliwością i poświęceniem, kiedy to w meczu eliminacyjnym Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny grał z pękniętą stopą. Świetna gra w lidze i w pucharach europejskich zaowocowała powołaniem do reprezentacji Polski na mecz z Arabią Saudyjską w maju 2006 roku. Błaszczykowski miał dużą szansę na wyjazd do Niemczech na mistrzostwa świata, ale jego plany pokrzyżowała wówczas kontuzja pleców. Po zmianie trenera reprezentacji, zastępujący Pawła Janasa na tym stanowisku Leo Beenhakker dał szansę Kubie w meczu eliminacyjnym do mistrzostw Europy w meczu z Finlandią.

Tamtego spotkania pod wodzą nowego trenera, Błaszczykowski nie mógł zaliczyć do udanych, gdyż jego gra pozostawiała mówiąc delikatnie dużo do życzenia. Mimo słabej postawy Błaszczykowskiego w pierwszym meczu eliminacyjnym holenderski trener reprezentacji Polski, zaufał umiejętnościom Kuby, konsekwentnie stawiał na niego w kolejnych meczach. Ten odpłacił się trenerowi swoją dobrą grą, zwłaszcza w pamiętnym spotkaniu z Portugalią na Stadionie Śląskim. Kuba "wkręcał" w ziemię najlepszych portugalskich piłkarzy, a swoją grą przyćmił nawet samego, słynnego Cristiano Ronaldo. Dzięki reprezentacji Kuba przestał być piłkarzem anonimowym na arenie międzynarodowej i coraz częściej zaczęli interesować się nim zachodni menadżerowie. Najbardziej konkretna pod względem finansowym dla Wisły stała się oferta Borussi Dortmund.

Zimą 2006 roku Kuba podpisał z niemieckim klubem kontrakt, który zaczął obowiązywać po rundzie wiosennej. Błaszczykowski stał się jednym z najdroższych piłkarzy jakich krakowski klub wytransferował na zachód. Kwota rzędu ponad trzech mln euro za niespełna 22 latka robiła na każdym ogromne wrażenie. Wisła zrobiła na Błaszczykowskim interes życia, bo pozyskany z Częstochowy za 70 tyś. zł. pomocnik, został sprzedany za olbrzymią jak na polskie warunki kwotę. Kuba Błaszczykowski zasłynął także w relacjach z kibicami Białej Gwiady, przystępując do Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków, a także uczestnicząc regularnie w akcjach charytatywnych organizowanych przez stowarzyszenie kibiców. Niejednokrotnie Kuba demonstrował przywiązanie do barw klubowych Wisły, prezentując chociażby koszulkę z napisem "Wierność" oraz "Jeszcze Tu Wrócę", podczas jego ostatniego meczu przy Reymonta.

Zawsze chętny do pomocy, bez wahania wspomaga finansowo najbardziej potrzebujących kibiców lub ludzi pokrzywdzonych przez los.

Jeszcze za czasów gry w Wiśle o Kubie mówiono : "Kuby nie traktujemy jak zwykłego piłkarza, bardziej jak jednego z nas. On naprawdę połknął wiślackiego bakcyla - tłumaczy przyjaciel piłkarza, kibic, a zarazem redaktor magazynu "Forza Wisła" Marcin Kempisty. - "Jest też zwyczajnie wdzięczny Wiśle za to, że na niego postawiła"- wspomina.

Jakub Błaszczykowski zadebiutował w Borussi przy 50-tysięcznej publiczności, w sparingowym meczu z AS Roma i od razu zapadł niemieckim kibicom w pamięci, strzelając bramkę a przy drugiej asystując. Profity finansowe związane z przeprowadzką do bogatego klubu, splendor, popularność i sława, nie sprawiły jednak, że Kuba zmienił swój charakter. "On ma za dobrze poukładane w głowie, myśli bardzo dojrzale. Ma mocno zakodowany w głowie kodeks wartości człowieka racjonalnie podchodzącego do życia. Rodzina jest dla niego fundamentem wszystkiego.- zapewnia Kempisty. Kuba Błaszczykowski to 13-krotny reprezentant Polski. W lidze polskiej rozegrał 51 spotkań, w sezonie 2004/2005 zdobył z Wisłą mistrzostwo Polski, a rok później został wicemistrzem rozgrywek. Obecnie reprezentuje barwy niemieckiego zespołu Borussii Dortmund.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje