O czym marzy Szarapowa?

Choć sezon tenisowy 2008 trwa niespełna trzy miesiące, numer 1 światowego rankingu Szwajcar Roger Federer i inni czołowi gracze zapadli już na olimpijską gorączkę.

Dla Federera igrzyska olimpijskie dorównują turniejom wielkiego szlema, a triumfator Australian Open Novak Djokovic uważa je nawet za ważniejsze, bo można w nich startować raz na cztery lata.

Reklama

Amerykanka Lindsay Davenport nigdy nie zapomniała swego zwycięstwa w swych pierwszych igrzyskach w Atlancie (w 1996 r), a Rosjanka Swietłana Kuzniecowa mówi, że wolałaby wygrać turniej olimpijski niż wielkoszlemowy.

"Dla mnie igrzyska to wielki priorytet na ten rok. Mam za sobą dwa wielkie doświadczenia" - powiedział w Indian Wells 26-letni Szwajcar, zwycięzca 12 turniejów wielkoszlemowych. Te dwa doświadczenia olimpijskie to starty w Sydney (2000), gdzie stracił brązowy medal na rzecz Francuza Arnauda Di Pasquale, i w Atenach (2004), gdzie przegrał z Czechem Tomasem Berdychem w drugiej rundzie.

Numer trzy w rankingu ATP Serb Djokovic zgadza się ze Szwajcarem. "Plasuję turniej olimpijski na czołowym miejscu w hierarchii imprez tenisowych. W turnieju wielkoszlemowym gra się każdego roku. W igrzyskach uczestniczy się raz na cztery lata, a kto wie, co zdarzy się za cztery lata" - powiedział 20-letni Djokovic.

Była nr 1 na liście WTA Maria Szarapowa zawsze marzyła o igrzyskach. "To było moje marzenie od czasów dzieciństwa i pozostało nim przez wiele lat. Igrzyska są raz na cztery lata, a U.S. Open co roku. Jednym z wydarzeń, na które czekam, to ceremonia otwarcia igrzysk i udział w defiladzie z innymi sportowcami, w obecności tysięcy ludzi na trybunach" - powiedziała 20-letnia Rosjanka.

Weteranka turniejów WTA Lindsay Davenport została złotą medalistką IO 1996 w Atlancie, na dwa lata przed zdobyciem pierwszego z jej trzech tytułów wielkoszlemowych. "To było moje pierwsze wielkie zwycięstwo i wielki zaszczyt. Gdy wygrałam U.S. Open w 1998 r. poczułam się w pełni tenisistką. Te dwa zwycięstwa były punktami zwrotnymi w mojej karierze, ale trudno je porównywać. Nie mogę doczekać się kolejnych igrzysk. Sierpień to ważny czas w moim kalendarzu sportowym i rodzinnym. Moje aspiracje sięgają medalu, jakiegokolwiek medalu" - powiedziała Davenport.

"Moje najlepsze wspomnienia wiążą się ze złotym medalem, ale też wracam pamięcią do ceremonii otwarcia igrzysk. Ekipa USA defilowała jako ostatnia, szłam z Mary Joe Fernandez i Moniką Seles, moimi najlepszymi przyjaciółkami. Jednego momentu nigdy nie zapomnę. Płakałyśmy, gdy Muhammad Ali zapalał znicz. Często wracam myślami do tych niezapomnianych chwil" - dodała Amerykanka.

Swietłana Kuzniecowa wychowywała się w rodzinie, dla której igrzyska to najwyższy wymiar sportu. Ojciec Aleksander Kuzniecow, był trenerem pięciu mistrzów olimpijskich i świata kolarstwie, a matka Galina Carewa - sześciokrotną mistrzynią świata. "Dla mnie igrzyska to coś niesłychanie ważnego. To jak turniej wielkoszlemowy lub nawet coś ważniejszego" - powiedziała Kuzniecowa, która w 2004 r. wygrała pierwszy taki turniej - U.S. Open.

Zapytana, czy wolałaby wygrać Wimbledon, czy w turniej olimpijski, odparła zdecydowanie. "Złoty medal, bez wątpienia. Mam szansę wygrać turniej wielkoszlemowy w przyszłym roku, ale wtedy nie będzie igrzysk" - podkreśliła Rosjanka.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: olimpijski | kuzniecowa | turniej | szarapowa | igrzyska olimpijskie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje