Nowakowski: Musimy uważać na "amerykańską armatę"

Polscy siatkarze wygrali w Fukuoce z Chińczykami 3:1 w swoim szóstym meczu Pucharu Świata i utrzymali prowadzenie w tabeli. W poniedziałek "Biało-czerwoni" zmierzą się z mistrzami olimpijskimi Amerykanami (godz. 7.00 czasu polskiego). - Musimy walczyć mądrze, szanować każdą piłkę i uważać na ich armatę - Claytona Stanleya - powiedział nasz środkowy Piotr Nowakowski.

- To nie był perfekcyjny mecz w naszym wykonaniu. Najważniejsze, że po pierwszym tragicznym dla nas secie, potrafiliśmy podjąć walkę i zdobyć trzy punkty - podsumował spotkanie z Chińczykami trener naszej reprezentacji Andrea Anastasi.

Reklama

- Rywale dali nam szansę prowadzić grę, ale nie zdołaliśmy tego wykorzystać. Niestety, nasi zawodnicy nie mają jeszcze doświadczenie w rywalizacji ze znacznie silniejszym przeciwnikiem. Po to właśnie tutaj przyjechaliśmy - powiedział trener Chińczyków, Jianan Zhou .

- Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się wygrać, mimo słabej postawy. Trener zrobił parę udanych zmian i nasza gra zaczęła się polepszać - zauważył kapitan reprezentacji Marcin Możdżonek.

- Kolejne trzy punkty na naszym koncie to najważniejsza wiadomość dzisiaj. Jesteśmy liderami Pucharu Świata i to jest najbardziej istotne - dodał Bartosz Kurek.

- To był naprawdę trudny mecz. Niestety, przegraliśmy. Teraz czas na kolejne spotkania i tam postaramy się pokazać z lepszej strony - stwierdził kapitan reprezentacji ChinCui Jianjun.

- Chińczycy zaskoczyli nas w pierwszym secie zagrywką, dlatego mieliśmy problemy. Nie zagrałem w pierwszym składzie, bo już w poprzednim meczu z Japonią miałem zadyszkę i musiałem odpocząć. Zmieniłem jednak Łukasza Wiśniewskiego, któremu brakowało trochę czucia, ale to normalne, gdy przez prawie dwa tygodnie nie rozgrywa się spotkania. Teraz pojedynek z mistrzami olimpijskimi Amerykanami, którzy są do pokonania. Przetarcie mieliśmy już w Lidze Światowej. Tam dwukrotnie wygraliśmy my i dwukrotnie oni. Na pewno musimy walczyć mądrze, szanować każdą piłkę i uważać na ich armatę - Claytona Stanleya. Awans do igrzysk jest naprawdę realny, ale skupiać musimy się na kolejnych rywalach, bo raz podwinie nam się noga i koniec - przestrzegał Piotr Nowakowski.

- Grało nam się dzisiaj ciężko, ale to jest turniej, w którym wygrywać trzeba wówczas, gdy nie wychodzi. Oczywiście zmęczenie się nawarstwia, w nogach mamy już sześć meczów, ale tyle samo mają nasi rywale, więc nie możemy na to zważać. Z Amerykanami jesteśmy przygotowani na trudne spotkanie, jednak nie jesteśmy przerażeni. Już z nimi wygrywaliśmy, więc musimy to tylko powtórzyć - stwierdził Jakub Jarosz.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje