Niemieckie prostytutki czekają na MŚ

Mistrzostwa świata w Niemczech to zapowiadany przez wszystkich czas kokosów dla pań uprawiających najstarszy zawód świata. Dziennikarz Tylko Piłki przyjrzał się temu problemowi dokładniej.

W czerwcu tego roku ruszają mistrzostwa świata w Niemczech. Najlepsi zawodnicy globu będą walczyć o sławę, chwałę, a przede wszystkim wielkie pieniądze. Jeśli chodzi o tę ostatnią sprawę, to nie tylko piłkarze liczą na zastrzyk grubej kasy.

Reklama

Turniejowi organizatorzy także oczekują znaczących przychodów, a i niemieckie społeczeństwo chce dostać swój kawałek tortu. Restauracje, hotele oraz handlarze z różnych branż już dziś zacierają ręce i z pewnością mają ku temu powody, bo euro płynące z portfeli rozpalonych piłkarską gorączką futbolowych fanów ich nie ominą.

Jest jeszcze jedna gałąź biznesu, która wie, że mistrzostwa świata to znakomity interes - prostytucja. Kobiety wykonujące najstarszy zawód świata przyjadą do naszych zachodnich sąsiadów z całej Europy, ale przede wszystkim ze wschodu, aby zadowolić męską cześć mundialowej publiczności. Większość kobiet na własne życzenie wybiera się do Niemiec, aby w jakimś stopniu być częścią największego show globu. Poważnym problemem jest jednak fakt, że europejscy mafiosi chcą wykorzystać mundial, aby zarobić ogromne pieniądze na nielegalnym przerzucie kobiet i zmuszaniu ich do uprawiania nierządu.

Prostytucja tak, stręczycielstwo nie.

W Niemczech prostytucja jest legalna, stręczycielstwo już nie. Kobiety mogą pracować jedynie na własną rękę. W 2003 roku zmieniono prawo, aby polepszyć sytuację kobiet sprzedających swoje ciało. Prostytutki, jak inni pracownicy, muszą płacić podatki. W rzeczywistości skrupulatnie omijają jednak urzędy skarbowe. Seks biznes w Niemczech jest jednym z największych na świecie. Roczne przychody z uprawiania prostytucji szacowane są na około dwa miliardy euro. Z usług pań lekkiego obyczaju korzysta rocznie około 1,4 miliona mężczyzn. Ta liczba może się jednak znacznie powiększyć dzięki niemieckiemu mundialowi. Kogo jak kogo, ale facetów wtedy nie zabraknie...

Ewangelicki Kościół w Niemczech (EKD), największa protestancka społeczność po drugiej stronie Odry, przewiduje, że na czas MŚ zjedzie do Niemiec około 40 tysięcy prostytutek, które będą na usługach kibiców. Obecnie w Niemczech 400 tysięcy dziewczyn uprawia ten zawód. Zapowiadany 10-procentowy wzrost znacząco powiększy rynek prostytucji w Berlinie i innych wielkich miastach.

Pastor EKD Helga Troesken nie ukrywa zaniepokojenia. Na jednym z synodów powiedziała: "Chcę zatrzymać napływ prostytutek ze Wschodu. Szacuje się, że około 40 tysięcy kobiet zostanie nielegalnie sprowadzonych do Niemiec przez mafię, aby uprawiać seks za pieniądze. Nie można się temu przyglądać. Liczę, że niemiecki rząd zrobi coś w tej sprawie w najbliższych miesiącach".

Tylko Lehmann...

Zadzwoniliśmy do siedziby EKD. Przedstawiciel kościoła ewangelickiego Paul Openheim przyłączył się do apelu wystosowanego przez Troesken i dodał: "Liczba, którą podała moja koleżanka, nie jest precyzyjna. Mafia może sprowadzić znacznie większą grupę kobiet, co jest wielkim problemem przyszłorocznego turnieju" - powiedział. "Myślę, że będzie bardzo trudno cokolwiek zrobić w tej sprawie. Apelowaliśmy do rządu, a także do komitetu organizacyjnego mistrzostw świata, ale nie uzyskaliśmy satysfakcjonującej odpowiedzi. Ten problem trzeba nagłośnić i próbować w jakikolwiek sposób rozwiązać".

EKD nie jest sam w walce przeciwko gangsterom. Deutscher Drauenrat (Krajowy Związek Kobiet) również obawia się, że na czas mistrzostw świata Niemcy będą świadkiem gigantycznej orgii. Organizacja rozpoczęła kampanię "Czerwona kartka dla wymuszonej prostytucji", która ma na celu powstrzymać kibiców przed korzystaniem z usług prostytutek niezarejestrowanych w urzędzie skarbowym, a w związku z tym prawdopodobnie zmuszanych do nierządu.

W akcji mają pomóc znani piłkarze, którzy jednak nie palą się do wystosowania konkretnego apelu. Zresztą jest mało prawdopodobne, aby Kahn lub Lehmann równie skutecznie jak lecącą piłkę w światło bramki powstrzymali napalonego kibica przed skorzystaniem z usługi atrakcyjnej pani.

Przewodnicząca Deutscher Drauenrat Brunhilde Raiser powiedziała: "Nie wiemy dokładnie, jaka liczba kobiet będzie zmuszona do uprawiania nierządu. Wiemy jednak, że prostytucja na terenie Niemiec będzie przeżywała swój złoty czas podczas mistrzostw świata. Liczba "transakcji" będzie ogromna. Do naszej akcji zaprosiliśmy znanych piłkarzy. Każdy zawodnik z reprezentacji Niemiec otrzymał list, w którym proszony jest o zabranie głosu. Do tej pory odpowiedział jedynie Jens Lehmann. Nie zdecydował się jednak podjąć jakichkolwiek kroków, aby wesprzeć naszą kampanię. Musimy poczekać jeszcze parę miesięcy. Może przed mistrzostwami uzyskamy większy odzew".

Niemieccy biznesmeni, ci działający zgodnie z prawem, zdają się nie przejmować losem dziewczyn zza wschodniej granicy. Oni już zacierają ręce na myśl, jak wspaniałym zarobkiem może być dla nich prostytucja. Po prostu traktują ją jak dobry sposób na szybkie pieniądze. Skoro ten biznes jest legalny, to dlaczego z niego nie skorzystać? Przedsiębiorcy nie czekają na nadejście lata z założonymi rękami. Już dawno zaczęli podejmować odpowiednie kroki.

Interes całą dobę

Niemcy sprawnie szykują się na przyjęcie dodatkowej liczby chętnych na szybką miłość. Ekskluzywny dom publiczny został zbudowany zaledwie dwie minuty od stadionu, na którym zostanie rozegrany finał mundialu - Olympiastadion w Berlinie. Erotyczne atrakcje kuszące fanów na każdej głównej ulicy większych miast będą prezentowały się w nie byle jaki sposób.

Artemis, 4-gwiazdkowy hotel mający za zadanie przyjmować panów pragnących skorzystać z usług prostytutek, jest w stanie pomieścić 650 klientów. Właściciele chcą jak najlepiej wykorzystać okres rozgrywania Weltmeisterschaftu i zdecydowali się na bardzo intensywny tryb pracy podczas turnieju.

Menedżer Artemisa, Romy, powiedział: "Na co dzień jesteśmy otwarci od 23 do 5 rano, ale na czas mistrzostw będziemy pracować najpewniej 24 godziny na dobę. Chcemy zarobić jak najwięcej".

A jest na czym zarobić! Każdy klient musi zapłacić 70 euro już na wejściu, a potem negocjować cenę usługi z prostytutką, która nie jest zatrudniona przez właścicieli Artemisa, a jedynie korzysta z budynku wybudowanego za 4 miliony euro (stręczycielstwo jest nielegalne).

Norman Jacob, pełniący funkcję przedstawiciela tureckich biznesmenów, którzy wyłożyli pieniądze na wybudowanie Artemisa, stwierdził, że mistrzostwa świata to dla niemieckiego seks-biznesu okazja, która może się szybko nie powtórzyć. "Biznes będzie w najlepszej formie od wielu lat. Piłka nożna i seks chodzą ze sobą w parze" - wyznał Jacob gazecie "Der Spiegel".

W rozmowie z przedstawicielką HYDRY, organizacji broniącej praw prostytutek w Niemczech, dowiedziałem się, że panie podzielają pogląd Jacoba. Oczywiście sprzeciwiają się nielegalnej prostytucji, ale nie zaprzeczają, że mundial to znakomita okazja, aby polepszyć swoją sytuację finansową.

Jedna z przedstawicielek organizacji oznajmiła: "Z ogromną niecierpliwością wypatrujemy mistrzostw świata. Nie możemy się już doczekać piłkarskiego turnieju. Prostytutki w całym kraju, a zwłaszcza te pracujące w dużych miastach, odczują znaczącą podwyżkę zarobków. Musimy w pełni wykorzystać ten okres, bo on szybko może się nie powtórzyć. Na pewno trzeba walczyć z nielegalną prostytucją. Nie można pozwolić gangsterom zarabiać na krzywdzie kobiet. Mam nadzieję, że uda się powstrzymać napływ dziewczyn zmuszanych do nierządu. My w HYDRZE postaramy się pomóc rozwiązać ten problem".

Oprócz Berlina, także inne miasta przygotowują się do opróżnienia portfeli kibiców, którzy podczas piłkarskiego turnieju nie mają zamiaru żyć jedynie futbolem. Hamburg był w przeszłości znany z ulicy czerwonych latarni, na której mieściły się wysokiej klasy domy publiczne. W ostatnich latach wizerunek tego miasta jako potęgi w seks-biznesie nieco podupadł. Mistrzostwa świata to znakomity moment, aby przywrócić dawną "chwałę". W tym celu dwustu biznesmenów założyło konsorcjum, które zapewni wysokiej jakości "usługę" na terenie Hamburga. Chodzi o to, aby kibic opuszczając miasto na długo zachował wspomnienia z wyprawy do miejsc rozpusty.

W Dortmundzie oraz innych miastach goszczących najlepsze reprezentacje świata mają zostać rozstawione budki, które zapewniałyby choć trochę intymności prostytutce i jej klientowi. Każdy fan rozgorączkowany postawą swoich ulubieńców może dyskretnie skryć się w tzw. performance boxie. Również lokalne władze chcą włączyć się do propagowania kulturalnego uprawiania miłości. Hostessy ubrane w stroje imitujące prezerwatywy będą rozdawać darmowe środki antykoncepcyjne, aby "transakcja" odbywała się w jak najbezpieczniejszy sposób. Widać organizacja nie tylko samych mistrzostw, ale także pozaboiskowych atrakcji będzie stała na najwyższym poziomie.

Tylko Piłka/Tomasz Włodarczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje