Niemcy: Anna Rogowska nie umiała się cieszyć

"Anna Rogowska zrobiła coś, co wydawało się niemożliwe - pokonała carycę tyczki Jelenę Isinbajewą i... nie umiała się cieszyć" - ocenił dziennik "Berliner Zeitung" zdobycie złotego medalu 12. lekkoatletycznych mistrzostw świata w Berlinie przez zawodniczkę SKLA Sopot.

"Nic dziwnego" - można przeczytać dalej - "Isinbajewa do tego stopnia zdominowała skocznię, że teraz inne tyczkarki muszą się dopiero nauczyć cieszyć. Rogowska była zagubiona na niebieskiej bieżni Stadionu Olimpijskiego i przestraszonym, a jednocześnie szczęśliwym wzrokiem szukała kogoś z kim mogłaby podzielić się swoją radością. Sama tego nie potrafiła".

Reklama

"Anna Rogowska została mistrzynią świata. Wystarczyło skoczyć o tyczce 4,75, by pokonać tą, która była nienaruszalna. Jelena Isinbajewa sama ułatwiła Polce zadanie i przegrała na własne życzenie" - uważa "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Dalej dziennikarz napisał: "Przed konkursem położyła się na niebieskim tartanie Stadionu Olimijskiego jako królowa, obudziła się normalnym sportowcem".

"Po dwóch godzinach konkurs skoku o tyczce dobiegł końca, a mistrzyni nie nazywa się Jelena Isinabajewa, tylko Anna Rogowska. Kto by przypuszczał!" - zastanawia się reporter "Berliner Zeitung"

"Tagesspiegel" podkreśla, że "w poniedziałkowy wieczór doszło do zjednoczenia. Do tej pory tyczka podzielona była na dwie mniejsze konkurencje. W jednej startował cały świat i walczył o dwa miejsca pocieszenia, w drugiej była Jelena Isinbajewa, która za rywalkę miała samą siebie i swoje oczekiwania. Teraz to się znowu wyrównało. Nie ma już królowej".

"To miał być łatwy triumf, skończyło się na wielkim płaczu. Jelena Isinbajewa pokazała, że jest tylko człowiekiem, a Anna Rogowska umiała wykorzystać chwilę słabości rywalki" - oceniła "Tageszeitung".

Anna Rogowska (SKLA Sopot) pokonała w poniedziałkowy wieczór mistrzynię olimpijską i rekordzistkę świata Jelenę Isinbajewą. Rosjanka konkurs zaczęła od wysokości 4,75. Gdy w pierwszym podejściu strąciła poprzeczkę, potem atakowała 4,80. Ale to było tym razem za wysoko dla niej. Trenowana przez swojego męża Jacka Torlińskiego Polka dzięki zaliczeniu 4,75 została mistrzynią świata.

Po srebro sięgnęła ex aequo z Amerykanką Chelsea Johnson Monika Pyrek (MKL Szczecin). Obie w pierwszej próbie pokonały 4,65.

CZYTAJ TEŻ:

Anna Rogowska i jej spełniony sen o Mazurku Dąbrowskiego

Anna Rogowska: Niech mnie ktoś obudzi

Anna Rogowska: Jestem w szoku!

Złoto Rogowskiej, srebro Pyrek!

Sylwetka Anny Rogowskiej

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Sopot | srebro | jelena isinbajewa | pyrek | Berlin | Niemcy | isinbajewa | Anna Rogowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje