Niedomiar Barcy, nadmiar Realu

Na kilkanaście dni przed końcem okna transferowego Barcelona chce kupować, Real sprzedawać, a Atletico Madryt gra mecz sezonu.

"Kun" Aguero miał być ostatnim wielkim hitem zamykającego się z końcem sierpnia okna transferowego. Za 24 godziny ustaną jednak spekulacje czy Chelsea skusi Atletico kwotą 57 mln euro, za które Abramowicz chciał odmłodzić atak Drogba - Anelka.

Reklama

Jeśli Argentyńczyk zagra w Atenach w pierwszym meczu z Panathinaikosem w eliminacjach Champions League, będzie po sprawie. A zagra, bo dla klubu z Madrytu już teraz waży się niemal wszystko. Heroiczny bój w końcówce ubiegłego sezonu o miejsce w czwórce Primera Division, ma znaleźć kulminację w awansie do Ligi Mistrzów.

Porażka z Grekami byłaby czymś gorszym niż dla Wisły nieszczęsne mecze z Levadią. Prezes Enrique Cerezo stanąłby przed plutonem egzekucyjnym madryckich fanów, gdyby zakazał wystawiać "Kuna", a drużynie, w takim momencie, powinęła się noga.

Pierwsze znaczące mecze tego sezonu wciąż odbywają się w cieniu transferów. W Barcelonie mówi się o dwóch i w Realu Madryt też o dwóch. Pierwszy mecz o Superpuchar Hiszpanii z Athletic Bilbao wzmógł dyskusję o zbyt małej kadrze Pepa Guardioli. Klub, który aspiruje do sześciu trofeów, ma 21 piłkarzy w tym trzech, z których trener chciał zrezygnować (Jorquera, Henrique i Gudjohnsen).

Barca poradziła sobie w Bilbao bez Messiego, Ibrahimovica, Iniesty i Marqueza, gwiazdką był wychowanek Pedrito, ale Pep przyznaje, że nie chce się znaleźć w sytuacji, w której młodzież z "La Masia" będzie dla niego ostatnim kołem ratunkowym. Trener ma zamiar dawać młodym szansę z własnej woli, - dlatego Barca potrzebuje dwóch piłkarzy - a już na pewno solidnego stopera.

Nawet oficjalne mecze o Superpuchar bledną jednak w obliczu Pucharu Gampera. Na Camp Nou ma wreszcie zadebiutować Zlatan Ibrahimovic, a do gry po urazie może wrócić Lionel Messi. Kiedy Szwed otrzymał pierwszą ofertę z Barcelony powiedział ponoć, że marzy o występach u boku Argentyńczyka.

Nie będzie już długo czekał, jutro Barca gra z Manchesterem City (bez Iniesty i Marqueza). Prasa w Katalonii powoli zapomina poprzedni wielki sezon, choć z satysfakcją donosi, że z 12 piłkarzy nominowanych do nagród za poprzednią edycję Champions League aż sześciu grało w Barcelonie (Valdez, Pique, Xavi, Iniesta, Messi i Eto'o).

Z Realu na tej liście jest tylko Cristiano Ronaldo, ale rzecz jasna nominację wywalczył w Manchesterze. Dziś jednak klub z Madrytu ma przeciwne problemy niż Barcelona. Zostało mu niewiele czasu, by sprzedawać. Prasa włoska donosi, że królewscy obniżyli żądania za Sneijdera do 15 mln euro (nie wiadomo, co na to Inter).

Ważniejsze jest jednak może to, iż Manuel Pellegrini ma zamiar postawić na Arjena Robbena. Kilka tygodni temu czytałem w "El Pais", że Holender robi co może, by przegrać swoją szansę w drugim galaktycznym projekcie Florentino Pereza, teraz okazuje się, że ma zostać przynajmniej na kolejny sezon.

Przegrana bitwa z Bayernem o Francka Ribery'ego otwiera szansę przed Holendrem. Genialnie uzdolniony skrzydłowy ma za sobą dwa sezony w Madrycie: w pierwszym walczył z kontuzjami, w drugim zdobył tytuł największego piłkarskiego egoisty i miał na pieńku z wszystkimi kolegami, w trzecim może wreszcie pokazać klasę. Tylko czy jeszcze będzie umiał?

PODYSKUTUJ Z AUTOREM TEKSTU NA ŁAMACH JEGO BLOGU!

CZYTAJ TAKŻE:

Ibrahimović zadebiutuje w meczu z Man City

Dowiedz się więcej na temat: mecz | Madryt | city | FC Barcelona | mecze | okna | nadmiar

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje