"Nie przerwaliśmy konkursu z powodu wypadku Mazocha"

Podczas drugiej serii sobotniego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi w Zakopanem doszło do tragicznego wypadku. Silnych podmuch wiatry zmiótł Jana Mazocha, który z dużą siłą uderzył o zeskok.

Czeski skoczek nieprzytomny został odwieziony do szpitala w Zakopanem. W nocy z soboty na niedzielę podjęto decyzję o przetransportowaniu 21-letniego zawodnika do Krakowa. Obecnie Mazoch przebywa na oddziale neurotraumatologii szpitala uniwersyteckiego w Krakowie w stanie sztucznej śpiączki.

Reklama

Według dyrektora Pucharu Świata Waltera Hofera druga seria sobotniego konkursu nie została odwołana z powodu wypadku Jana Mazocha.

- Skoczkowie chcieli szybko rozpocząć drugą rundę. Zauważyłem jednak, że powoli wysiadają mentalnie. No bo kiedy wciąż się wchodzi na belkę i schodzi z niej, to nie jest komfortowa sytuacja. Innym powodem był fakt, że zaczynało nam brakować czasu, a zawodnicy nie byli w stanie odpowiednio się skoncentrować. Nie przerwaliśmy zawodów z powodu wypadku Mazocha, warunki na skoczni były podobne przez cały konkurs - powiedział Hofer w "Super Expressie".

Super Express/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: konkursy | wypadek | Zakopane

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje