Nie przeprosił za faul grozy

Wślizg Martina Taylora z zeszłego roku, który zabrał Eduardo cały rok gry, przejdzie do historii jako jeden z najbardziej brutalnych fauli. Tymczasem, jak wyznał poszkodowany, po tamtym zajściu nie padło "przepraszam".

Chodzi o bezpardonowy atak Taylora na Eduardo w meczu Arsenal - Birmingham z lutego zeszłego roku. Widok połamanej nogi reprezentanta Chorwacji był tak okropny, że stacje telewizyjne nie zdecydowały się na pokazanie powtórek z tamtego zdarzenia.

Reklama

Eduardo po długiej rehabilitacji po dwunastu miesiącach w końcu wrócił do gry. Pytany o to, czy Taylor zdążył go w tym czasie przeprosić, odpowiada, że nie.

- Taylor podobno mówił komuś, że ze mną rozmawiał, ale to nieprawda. Nigdy się z nim nie spotkałem. Ktoś z Arsenalu dostał od niego maila, kiedy wróciłem do gry dla rezerw. Napisał podobno, że cieszy się, że znów wybiegłem na boisko - wyjaśnił Eduardo.

- Ja sam odebrałem za to wiele innych maili. Mam ponad 25 tysięcy wiadomości z Brazylii, Chorwacji i Anglii, w których wszyscy życzą mi szybkiego powrotu do zdrowia. Ale bezpośrednio od niego niczego nie dostałem - dodał Chorwat o brazylijskich korzeniach.

Wypytywany o tamto zdarzenie, wyznał: - Nie było tak źle. Myślałem, że po prostu skręciłem kostkę, ale nagle wokół mnie zrobiła się ogromna wrzawa. Ktoś wtedy powiedział, że mogę stracić stopę, a ja zacząłem sobie wyobrażać, co to może znaczyć. Leżałem tam i zapomniałem o bólu. Byłem niepewny o swoją przyszłość. Ogarnął mnie strach - opowiedział Eduardo. Dodał, że ostatecznie wygrać z kontuzją pomogła mu jego rodzina.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: faul | eduardo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama