"Nie jestem Big Mac!"

25-letni napastnik Celtiku Glasgow, król strzelców szkockiej Premier League z ubiegłego sezonu, Scott McDonald zareagował na łamach krajowej prasy na zaczepki niektórych dziennikarzy i kibiców wytykających mu rzekomą nadwagę. Australijczyk może sprawiać wrażenie grubszego niż w ubiegłych rozgrywkach, jednak zasługuje na wyrozumiałość z racji spędzenia większej części przygotowań na leczeniu kontuzji pachwiny.

McDonald bywa nazywany "Big Mac" z racji skojarzeń jego nazwiska ze znaną siecią restauracji szybkiej obsługi odkąd przybyło mu nieco kilogramów. Zdobywca 3 goli w 5 meczach dla "The Bhoys" w tym sezonie zdecydowanie zaprzecza spekulacjom o nadwadze i przyznaje, że źle znosi tego typu złośliwe opinie. - Nie znoszę zbyt dobrze sugestii, że ważę zbyt wiele - wyznaje McDonald. - To stek bzdur. To coś, co inspiruje do wyjścia na murawę i udowodnienia, iż to nieprawda. Moja kondycja nie jest najlepsza, ale ludzie muszą zrozumieć, że w sytuacji, gdy dwa czy trzy tygodnie leczyło się kontuzję pachwiny i zagrało się tylko w dwóch spotkaniach, to ciężko o właściwą formę. Mogę was zapewnić, że moja waga jest taka sama jak w ubiegłym sezonie, kiedy strzelałem bramki. Będę kontynuował pracę nad tym, by być bardziej sprawnym - deklaruje były zawodnik Motherwell FC.

Reklama

Głowę McDonalda zaprzątają teraz myśli o zamiarze zdobycia premierowego gola dla drużyny narodowej. Australijczycy zmierzą się bowiem w środę z Katarem w meczu towarzyskim, a snajper Celtiku w żadnym z dziewięciu występów nie trafił jeszcze do siatki.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: król strzelców | Biuro Informacji Gospodarczej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje