"Nie gramy mizernej piłki"

Dopiero pod koniec spotkania Groclin rozstrzygnął na swoją korzyść pojedynek z azerskim klubem MKT Araz Imszli. Bramkę na wagę awansu zdobył Amadeusz Kłodawski, który w drugiej połowie wszedł na boisko.

- W bramce stało trzech zawodników, należało trafić w lukę i udało się. Dopisało mi szczęście. Byliśmy drużyną przeważającą, gorzej ze skutecznością. W następnych spotkaniach to poprawimy i będzie dobrze. Nie wiem z kim spotkamy się w kolejnej rundzie. My nie boimy się nikogo - wyznał po meczu autor jedynego gola.

Reklama

Zadowolenia po końcowym gwizdku nie ukrywał Jarosław Lato. - Mieliśmy sporo sytuacji zarówno w pierwszej jak i drugiej połowie, ale brakowało ich wykończenia. Groclin potrafi walczyć i w tym meczu to udowodniliśmy. Nie gramy mizernej piłki jak wszyscy to opisują. Chcieliśmy wygrać i w części zatrzeć plamę po spotkaniu z Ruchem. Moim zdaniem strzelenie bramki było kwestią czasu. Kogo bym sobie życzył w następnej rundzie? Blackburn Rovers! Jak spadać to z wysokiego konia - przyznał pomocnik Groclinu.

- Zwycięstwo było nam bardzo potrzebne szczególnie po meczu z Ruchem, kiedy przetoczyła się po nas fala zasłużonej krytyki. Zagrał zupełnie inny zespół niż w dwóch poprzednich spotkaniach. Widać było walkę i determinację dążący do zwycięstwa. Jest ono skromne ale zasłużone. Chłopacy wreszcie podnieśli głowy, a na ich twarzach zagościł uśmiech. Moim cichym marzeniem jest zagrać w kolejnej rundzie z Hamburgerem SV - dodał trener zespołu, Jacek Zieliński.

Maciej Borowski, Grodzisk Wlkp.

Dowiedz się więcej na temat: Groclin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje